c.d. opowiadania o pustułce z Pruszkowa
Potem się otrząsnęła i napuszyła. Już, już wyglądało na gotowość do zejścia do jajek ...
Ale jednak, nasza panna "Niezdecydowana" tylko obróciła się na wejściu do gniazda, kolibnęła w przód i w tył, wreszcie - odwróciła ogonkiem do jajek i ... wpatrzyła się w rozgwieżdżone niebo ...
Co ja będę na tych jajach siedzieć, jak dzisiaj taka piękna, ciepła, pachnąca noc!
Muszę jednak dodać, że po 10 minutach, kiedy ja już nie śledziłam dalej poczynań pustułki ale miałam jeszcze podgląd włączony, pustułka wskoczyła do gniazda i położyła się na kamyczkach, ale obok jajek

Chwilę polowała na łażące w okolicach jej dzioba muchy, ale i to jej się znudziło i znowu wyszła na próg.
Minęło półtorej godziny od czasu rozpoczęcia mojej obserwacji. A pustułka - nadal na progu ...

Najprawdopodobniej doskonale wie co robi, i tak właśnie jest dobrze.
Nie żałujmy jej tych romantycznych chwil nocą przy blasku księżyca i gwiazd, tych ostatnich dni wolności .... Prawda?