olsztyn.gazeta.pl/olsztyn/1,35189,985259...__Na_razie_jest.html
Sokoły wracają pod olsztyńskie niebo. Na razie jest 7
Mikołaj Podolski
2011-06-27, ostatnia aktualizacja 2011-06-27 17:47
Rozpoczęła się odbudowa populacji sokoła wędrownego na Warmii i Mazurach. Być może już za rok lub dwa będzie go można podziwiać również nad stolicą regionu.
Fot. Przemysław Skrzydło / Agencja Gazeta
Na terenie Nadleśnictwa Nowe Ramuki umieszczono siedem młodych ptaków w dwóch zawieszonych kilkanaście metrów nad ziemią, zamykanych gniazdach. Większość osobników pochodzi z Niemiec. Docelowo pod Olsztynem ma gniazdować ich około 20. Ta liczba ma wystarczyć do odtworzenia populacji drapieżników w całym województwie.
- W 1935 r. gniazdowało na tych terenach około stu par - mówi Paweł Artych, zastępca dyrektora Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Olsztynie. - Później, w wyniku stosowania środków ochrony roślin, głównie DDT w latach 50., sokół z naszego terenu praktycznie całkowicie wyginął. Stwierdzano co najwyżej pojedyncze przypadki przelotnych ptaków.
Zwierzęta zostały najpierw zaobrączkowane. Pobrano również od nich próbki krwi, które po przebadaniu wykażą, w jakim są one stanie fizycznym. Kolejne dziesięć dni spędzą w gnieździe i będą dokarmiane za pomocą specjalnie przeznaczonej do tego windy, tak aby nie kojarzyły pokarmu z człowiekiem. Po otwarciu klatek spędzą w nadleśnictwie drugą połowę lata i jesień. Będą się wtedy uczyły łowić zwierzynę, a jedynym zagrożeniem mogą być co najwyżej puchacze i jastrzębie.
Po zimowej migracji powinny wrócić do Nadleśnictwa Nowe Ramuki, by rozpocząć tu życie jako dorosłe osobniki. Marny los czekać będzie wówczas ich ofiary, bowiem sokoły potrafią podczas decydujących faz łowów osiągać w locie prędkości przekraczające nawet 300 km na godz.
- Sokoły nie budują samodzielnie gniazd lecz zajmują gniazda innych dużych ptaków. Przygotujemy dla nich także kilkadziesiąt koszy umieszczonych w koronach drzew w starych drzewostanach - dodaje Adam Pietrzak z RDLP w Olsztynie. - Liczymy na to, że pozwoli im to szybciej założyć rodziny
Leśnicy uważają, że ptaki będzie można zauważyć również nad olsztyńskim niebem. - Podejrzewamy, że tak będzie - mówi Mariusz Górski-Kłodziński, z olsztyńskiej dyrekcji lasów. - Odległość to dla tych sokołów żadna bariera. Także jakaś część tej populacji z pewnością przeniesie się również do miasta. To jest przecież gatunek "peregrinus", co oznacza "wędrowny".
Paweł Artych nie chce przesądzać, kiedy może udać się odbudować liczebność tych ptaków, ma jednak nadzieję, że wdrażany program będzie kontynuowany w kolejnych latach.
Źródło: Gazeta Wyborcza Olsztyn
Więcej...
olsztyn.gazeta.pl/olsztyn/1,35189,985259...t.html#ixzz1QVzbkdB9