Olbrzymia strata, u mnie wszystko zaczęło się od Skierki i Gryfa, ale zaraz potem przeszło na Bryzę i Bosmana, potem pamiętam jak przez lata Bryza nas mamiła, tym, że już niby znosi jajka, ale jednak nie, jej kuper jajeczny itd... Ciekawą sprawą są jej obrażenia, ponieważ zwykła walka sokołów wygląda raczej tak, że sczepiają się szponami i atakują dziobami pierś i głowę, a tu są rany na plecach.