Zaskakujące, jak Hetman konsekwentnie trzyma się z daleka od gniazda. W zasadzie od początku, gdy zaczął latać, rzadko decydował się na nocleg przy rodzeństwie, a nawet posiłki pozyskiwał indywidualnie. Mam nadzieję, że żyje i ma się dobrze.
To zrównoważony ptaszor, ale indywidualista. Poza tym, o młodych sokołach z pałacu wiedzieliśmy wszystko o ich końcu. Czekam raczej na odzew, że ktoś go widział, a najlepiej utrwalił to na Forum.
W Łodzi też mamy indywidualistę. Lotek od pisklaka był inny, sam odchodził od braci. Potrafił być z nimi, ale potrafił być sam. I też czekam na info o nim. ;)