Nie znam się na sokołach. Popiskuje za samicą czy głodny jest. On teraz jak jest sam to będzie mógł zostawiać małe i lecieć po jedzenie? Czy jak jest taka sytuacja to czy stowarzyszenie się młodymi zaopiekuje? Przykra sytuacja
Kotu pisał niżej, że jest obmyślany plan jak im pomóc. Na pewno zrobią wszystko co jest możliwe żeby pomóc, przecież to są specjaliści którzy wiedzą, jak pomóc a nie zaszkodzić.
I jedno i drugie. Na pewno woła ją na zmianę. Głodny też jest. Nie jadł już całą dobę. Co do piskląt to ogólnie wygląda to tak, że jedno ogrzewa maluchy a drugie poluje i przynosi jedzenie. Zwłaszcza na początku kiedy młode są bardzo małe to jest to ważne. Oczywiście bywa tak, że na trochę zostają same. Ale Czart w tym przypadku musiałby się bardzo szybko uwijać ze wszystkim...
Współczuję serdecznie, wy tutaj dziewczyny tyle serca wkładacie w to gniazdo, tyle zaangażowania. Dzięki temu Wrocia jest bliska memu sercu, a ten koszmar niech się skończy 😭
przykro mi to pisać ale nie mam nadziei na pomyślne zakończenie, bo niby co takiego mogło powstrzymać Wrotkę przed powrotem na dzień przed kluciem ? Tylko jakiś wypadek
No właśnie wczoraj wieczorem przeczytałam, że nie zmieniła Czarta. Nawet w duchu się zaśmiałam, że spoko, niech korzysta z ostatnich chwil wolności bo zaraz się zacznie... Nie tego się spodziewałam... Dosłownie serce mi stanęło jak to teraz przeczytałam.
Niza , ja już dziś w noce źle spałam , gdy przeczytałam ,że Wrotka nie wróciła na noc ...to do niej niepodobne ,aby dzień przed kłuciem zostawić jajka na tyle godzin ...same znaki zapytania ,co się wydarzyło ???? 😭
Ja to przeczytałam jakoś ok. 21 wczoraj więc jeszcze mnie to nie zaniepokoiło, a potem już nie zaglądałam. Teraz coraz dłużej jasno, uznałam, że Wrotka trochę sobie przedłużyła dzień. O matko, miejsca sobie nie mogę znaleźć....
Wciąż nie ma Wrotki, jak wyszła wczoraj przed 13-stą, tak do tej pory się nie pokazała, coś się musiało wydarzyć. W Lublinie dzień do klucia, od wczoraj siedzi Czart