.... W takim ścisku były te biedne ptaki, klatki malutkie, widać, że ewidentnie cierpiały. Ktoś kto kocha albo chociaż lubi zwierzęta nie będzie im czegoś takiego robił. Dla nich to jest tylko biznes i nic więcej.
No właśnie jak byłam w zeszłym roku w Wałbrzychu to pan z Pecu, który tam nadzoruje gniazdo mówił mi, że okolica super, że nawet gołębnik jest blisko to mają na co polować. On taki zadowolony był, a moja pierwsza myśl to była: "tylko nie to" 🙁 W mojej miejscowości swoją siedzibę mają hodowcy gołębi. Kiedyś akurat natrafiłam jak mieli akcję wymiany czy sprzedaży gołębi....
to jest standard wśród całej tej zgrai, wystarczy wejść na youtube (...)rzy albo jakieś ich forum, momentami się przechwalają kto większe cierpienia zadaje sokołom/jastrzębiom. Patrząc po skali jakoś ciężko mi uwierzyć że to wyjątki
Żeby to były tylko ich fora, oni potrafią na grupach miłośników ptaków pisać jak to jastrzębie itp. to szkodniki i trzeba to wystrzelać. Rzut oka na profil takiego dewianta i od razu widać, że (...)rz. I co na to nasze prawo? Przecież da się takich ludzi namierzyć.
były już w Lublinie dochodzenia policji, wiemy jak to się skończyło. Jak Łupek zaginął była zrzutka, nie pamiętam, 10tys. się uzbierało? i wyszło to co zawsze. skoro z namierzeniem problem to jedyny sposób to odpowiednie regulacje prawne, już widzę jak uchwalają w parlamencie ustawę regulującą hodowlę gołębi. Można pisać do rzecznika praw zwierząt ale ja tam nie wierzę w nikogo z nich.
Podpinam się, ale dodam od siebie, że są to niebezpieczni ludzie nie tylko w stosunku do sokołów, ale również do ludzi, którzy źle mówią i piszą o nich i ich hobby.
Gołębniki są Wapiennej i na Dzierżawnej, okolice ul. Chemicznej i Abramowickiej... to tylko te o których wiem w pobliżu a na pewno jest ich dużo więcej.
maja caly spis 8 stron na stronie zwiazku hodowcow golebi, doslownie przed chwila patrzylem. ew. znajde jeszcze raz podrzuce link jak wroce do domu. sporo ich
Nie wiem, czy to wykonalne...., ale jakoś pasowałoby po wykluciu od dołu podgrzewać gniazdo, żeby młode nie pomarzły zanim czart wróci z polowania. Pogoda nie najciekawsza zapowiada się na najbliższy tydzień.
Dajcie spokój, wyobrażacie sobie teraz ingerowanie w gnieździe. To nie jest takie proste wyjść, zrobic coś i wyjść. Podgrzać ale jak, sorki ale trzeba troche wyobraźni. Dajcie działać tym co się znają. Czasami sie da, a czasami trzeba zostawic nature samej sobie. Pewnie sie wyleje na mnie ale trzeba trochę zrozumienia.
Oczywiście, że pomysł z podgrzewaniem kompletnie nierealny, ale pisanie "Dajcie spokój, wyobrażacie sobie teraz ingerowanie w gnieździe" też jest nie do przyjęcia. I jestem przekonana, że sugestia Twoja "trzeba zostawic nature samej sobie" też zostanie uznana za nietrafioną.
Na daną chwilę poszukiwania z dołu i z góry nie przyniosły żadnego rezultatu...przepatrzony cały komin, podesty, dachy mniejszych budynków, zakamarki na terenie...
Teoretycznie jutro ma się wykluć pierwsze jajo z lęgu Wrotki i Czarta mieszkających na kominie lubelskiej elektrociepłowni. Jednak obserwatorzy niepokoją się nieobecnością Wrotki. Gdzie jest sokolica?
W Dzienniku Wschodnim artykuł, wypowiada się pan Aftyka z LTO, twierdzi, że niepokoić się będzie można dopiero jeśli Wrotka nie wróci do jutra wieczorem. Jakoś mnie to nie przekonuje 😢 W razie najgorszego jest chyba rozważane podłożenie jaj w Puławach, ale czy się na to zdecydują? Tu cztery, tam pewnie też tyle?
Nie znam się na sokołach. Popiskuje za samicą czy głodny jest. On teraz jak jest sam to będzie mógł zostawiać małe i lecieć po jedzenie? Czy jak jest taka sytuacja to czy stowarzyszenie się młodymi zaopiekuje? Przykra sytuacja
Kotu pisał niżej, że jest obmyślany plan jak im pomóc. Na pewno zrobią wszystko co jest możliwe żeby pomóc, przecież to są specjaliści którzy wiedzą, jak pomóc a nie zaszkodzić.
I jedno i drugie. Na pewno woła ją na zmianę. Głodny też jest. Nie jadł już całą dobę. Co do piskląt to ogólnie wygląda to tak, że jedno ogrzewa maluchy a drugie poluje i przynosi jedzenie. Zwłaszcza na początku kiedy młode są bardzo małe to jest to ważne. Oczywiście bywa tak, że na trochę zostają same. Ale Czart w tym przypadku musiałby się bardzo szybko uwijać ze wszystkim...
Współczuję serdecznie, wy tutaj dziewczyny tyle serca wkładacie w to gniazdo, tyle zaangażowania. Dzięki temu Wrocia jest bliska memu sercu, a ten koszmar niech się skończy 😭
przykro mi to pisać ale nie mam nadziei na pomyślne zakończenie, bo niby co takiego mogło powstrzymać Wrotkę przed powrotem na dzień przed kluciem ? Tylko jakiś wypadek
No właśnie wczoraj wieczorem przeczytałam, że nie zmieniła Czarta. Nawet w duchu się zaśmiałam, że spoko, niech korzysta z ostatnich chwil wolności bo zaraz się zacznie... Nie tego się spodziewałam... Dosłownie serce mi stanęło jak to teraz przeczytałam.
Niza , ja już dziś w noce źle spałam , gdy przeczytałam ,że Wrotka nie wróciła na noc ...to do niej niepodobne ,aby dzień przed kłuciem zostawić jajka na tyle godzin ...same znaki zapytania ,co się wydarzyło ???? 😭
Ja to przeczytałam jakoś ok. 21 wczoraj więc jeszcze mnie to nie zaniepokoiło, a potem już nie zaglądałam. Teraz coraz dłużej jasno, uznałam, że Wrotka trochę sobie przedłużyła dzień. O matko, miejsca sobie nie mogę znaleźć....
Wciąż nie ma Wrotki, jak wyszła wczoraj przed 13-stą, tak do tej pory się nie pokazała, coś się musiało wydarzyć. W Lublinie dzień do klucia, od wczoraj siedzi Czart