Do dziewczyn z Lublina: Dziewczyny, robicie błąd!!! Nie opuszczajcie forum, dalej dokumentujcie w swój sposób wydarzenia na Wrotkowie!!! Nie dajcie się, ludzie po tą mają języki (a tu palce), żeby bez sensu podważać Waszą pracę i zaangażowanie!!! Ta sytuacja powinna Was uczynić jeszcze silniejszymi!!! Nie ustawajacie!!!
Myślę, że zostało już to wytłumaczone na wskroś jak teraz sytuacja wygląda. Interpretacja oczywiście należy do każdego indywidualnie. Ale jak widać niektórym empatia wobec innych jest obca.
.... czułam się jakbym była tam na miejscu. Sama bardzo przywiązałam się do Wrotki. Dla mnie to była sokolica nr 1 i czuję się jakby po mnie walec przejechał po tym co się wydarzyło. A co dopiero one, które tyle czasu i tyle pracy włożyły w to gniazdo. Jestem w stanie sobie wyobrazić co teraz one czują. Dajmy im czas. Ja wierzę, że wrócą i będzie tak jak dawniej.
Dziewczyny potrzebują czasu, muszą dojść do siebie po tym co się wydarzyło. Dla nich to wstrząs i strata kogoś bliskiego. Tym bardziej, że często bywały pod kominem, mogły wielokrotnie oglądać życie Wrotki na żywo. Im większe zaangażowanie tym większe przywiązanie. Strata wtedy strasznie boli. Ja czytanie forum zawsze zaczynałam od Lublina i czasami też kończyłam. Ich opisy sprawiły, że....
Powiem Wam, że ogólnie dla Czarta to dobrze, że jest nowa samica. Ogólnie dla populacji super i niech będą nawet młode jeszcze w tym roku z tego. Ale dla mnie osobiście to jest masakra, nie mogę tutaj patrzeć na to, że jest ktoś nowy. I jeszcze ta myśl, że to ona mogła wyeliminować Wrotkę...
To prawda, zgadzam się z Tobą. Często sami nad interpretujemy zachowania sokołów czy nawet innych zwierząt nadając im cechy ludzkie. Ale ciężko od tego odejść czasami. W końcu patrzymy na nich ludzkim okiem. Trzeba wiele zrozumienia i patrzenia na to na chłodno żeby było inaczej. Nie zawsze jest to możliwe lub jest to ciężkie to osiągnięcia.
Ja z kolei rzadko zaglądałam do Lublina i nie byłam jakoś szczególnie przywiązana do Wrotki, dlatego jednak czuję ogromną ulgę, że to najprawdopodobniej nie ludzie, ale po prostu inna, młoda, samica, jest przyczyną jej zniknięcia /(czyli pewnie śmierci :(/. Oby jeszcze tylko młode się wykluły i odchowały.
Dla mnie od początku nie pasowała tutaj ingerencja człowieka. Mielismy przykład już dwa razy jak wygląda zatruty sokół i to nie dzieje się tak szybko, że ptak wylatuje i nie wraca do gniazda. Wrotka czując się chora właśnie przylatywała w miejsce gdzie czuła się bezpiecznie, czyli do swojego gniazda i to tutaj "przechorowała" to zatrucie.
Ja do niej czuje jakiś irracjonalny żal... wiem, że to piękna samica, że to natura, że wpływu nie mam żadnego a mimo to... tak smutno mi jest 😥😥😥 ale trzeba zaakceptować sytuację, oby się szczęśliwie ułożyło i jak najdłużej rezydowała w Lublinie.
rok temu była gdzieś widziana, miała jakieś gniazdo? Czy to jest jej pierwsze pokazanie się po 2 latach? Czy jest wgl jakiś spis sokołów zaobrączkowanych?