Czy teraz byłaby możliwość oddania młodych Wrotce? Na przykład podłożyć sztuczne jajka i po czasie gdzie pisklaki nie będą potrzebowały ciągłego ogrzewania wprowadzić je spowrotem do gniazda? Wydaje mi się że teraz raczej podłożenie nie wyklutych jaj i pisklaków nie jest możliwe,bo na pewno spłoszono by Wrotke i nie wiadomo czy i kiedy by wróciła
Gdyby to ode mnie zależało, to jak najszybciej podrzuciłabym jej zwykle kurze jajka aby nie przerwała inkubacji, a dzieciaki podmieniła dopiero po obrączkowaniu. Tym bardziej, że na ten moment trudno przewidzieć jakie będą skutki obecności Ziuty.
a Czart może sobie już śpiewać " Och Ziuta dziś życie me przegrane jest Przegrane jest przez jedną noc Och Ziuta naprawdę nie wiem jak się pozbyć Jak się pozbyć ciebie stąd"
Jedyne co mi przychodzi do głowy, że gdzieś się zakleszczyła, gdzieś wpadła i nie mogła się wydostać. Ale jakoś udało jej się oswobodzić. Nie wiem jak to inaczej wytłumaczyć. Tym bardziej, że instynkt jej przecież nie przestał nagle działać. Z resztą teraz to dobitnie pokazuje siedząc jak na jajkach.
OlaOlszowska zwróć uwagę, że B i A jest rozdzielone pionową kreską. Ta kreska to miejsce łączenia obrączki. Obrączki mają nr podane po dwóch stronach (tj 2 napisy). Tu widać B z jednego napisu i A z drugiego a rozdziela je szew zaciskowy albo zwykła rysa na obrączce https://zapodaj.net/images/38b1989320055.jpg
Według mnie jest normalnie AB tylko jej się okręciła obrączka trochę. A to pierwsze co widzimy to nie jest B tylko cos tam się zamazało/ zabrudziło w tym miejscu
To jest jakiś cud.... Tylko dlaczego jej nie było??? Aż tak jej Ziuta nie pozwalała się do gniazda zbliżyć? A jeżeli takie walki były to co się stało, że teraz jednak przyleciała??? Ja nie wiem już czy to mi się śni czy to się dzieje naprawdę...
no teraz to przypał :/ Jedyne sensowne wyjście to jak najszybciej podrzucić jej te niewyklute jajka, bo co innego? Chyba jej teraz sokolnicy tak nie zostawią...?
Wrociu gdzie Ty byłaś przez te trzy dni??? I co teraz z pisklętami? Nie wiem czy jest możliwy transport u takich maluchów a potem wspinanie się na komin.