Wrotka gdybyś ty umiała mówić. Podłożyć jakiekolwiek jajka kurze na dwa trzy dni, aż się wyklują młode w inkubatorze i wyjaśni się może sytuacja z Ziutą, a potem oddać jej dzieci. To chyba oczywiste, że wrócą do niej, gdy okaże się że w okolicy i z nią jest OK
daleko mi do ekspertów-ornitologów, ale też mi się wydaje że dopóki nie wyjaśni się sytuacja między Wrotką a Ziutą to nie ma co maluchów oddawać, szczególnie że teraz mają najbezpieczniejsze warunki jakie się w ogóle da
Zgoda, ale podrzucenie jajek (sztucznych lub kurzych) byłoby bardzo wskazane. I to jak najszybciej, by Wrotkę utrzymać w fazie inkubacji. Jak nie będzie jajek może przestawić się na inny "tryb" i wtedy oddanie piskląt może być problematyczne.
Też zastanawiałam się nad tym jak w obecnej sytuacji gdzie mamy dwie walczące samice, podłożyć dopiero co wyklute pisklęta. Ale pomysł Gawi z jajami według mnie jest dobry. Nie powinno to zaszkodzić a może pomóc. Kwestia tylko tego, że znowu musiałby się pojawić człowiek w ich pobliżu.
Tak są podmieniane jajka u ptaków, np albatrosy, gdy zaczyna się klucie, idą do inkubatora, a rodzic siedzi na sztucznym jaju. Dostają pisklę już wyklute, Wysiadywanie na sztucznym nie pozwoli na wygaśnięcie instynktu rodzicielskiego
Raczej tych maluchów już nie dostaną, ale czy są szanse aby jeszcze w tym roku Czart z Wrotką mieli kolejne młode? Oczywiście jak wszystko z Ziutą zostanie wyjaśnione między nimi
Czy teraz byłaby możliwość oddania młodych Wrotce? Na przykład podłożyć sztuczne jajka i po czasie gdzie pisklaki nie będą potrzebowały ciągłego ogrzewania wprowadzić je spowrotem do gniazda? Wydaje mi się że teraz raczej podłożenie nie wyklutych jaj i pisklaków nie jest możliwe,bo na pewno spłoszono by Wrotke i nie wiadomo czy i kiedy by wróciła
Gdyby to ode mnie zależało, to jak najszybciej podrzuciłabym jej zwykle kurze jajka aby nie przerwała inkubacji, a dzieciaki podmieniła dopiero po obrączkowaniu. Tym bardziej, że na ten moment trudno przewidzieć jakie będą skutki obecności Ziuty.
a Czart może sobie już śpiewać " Och Ziuta dziś życie me przegrane jest Przegrane jest przez jedną noc Och Ziuta naprawdę nie wiem jak się pozbyć Jak się pozbyć ciebie stąd"
Jedyne co mi przychodzi do głowy, że gdzieś się zakleszczyła, gdzieś wpadła i nie mogła się wydostać. Ale jakoś udało jej się oswobodzić. Nie wiem jak to inaczej wytłumaczyć. Tym bardziej, że instynkt jej przecież nie przestał nagle działać. Z resztą teraz to dobitnie pokazuje siedząc jak na jajkach.
OlaOlszowska zwróć uwagę, że B i A jest rozdzielone pionową kreską. Ta kreska to miejsce łączenia obrączki. Obrączki mają nr podane po dwóch stronach (tj 2 napisy). Tu widać B z jednego napisu i A z drugiego a rozdziela je szew zaciskowy albo zwykła rysa na obrączce https://zapodaj.net/images/38b1989320055.jpg
Według mnie jest normalnie AB tylko jej się okręciła obrączka trochę. A to pierwsze co widzimy to nie jest B tylko cos tam się zamazało/ zabrudziło w tym miejscu
To jest jakiś cud.... Tylko dlaczego jej nie było??? Aż tak jej Ziuta nie pozwalała się do gniazda zbliżyć? A jeżeli takie walki były to co się stało, że teraz jednak przyleciała??? Ja nie wiem już czy to mi się śni czy to się dzieje naprawdę...
no teraz to przypał :/ Jedyne sensowne wyjście to jak najszybciej podrzucić jej te niewyklute jajka, bo co innego? Chyba jej teraz sokolnicy tak nie zostawią...?
Wrociu gdzie Ty byłaś przez te trzy dni??? I co teraz z pisklętami? Nie wiem czy jest możliwy transport u takich maluchów a potem wspinanie się na komin.