kiedy lęg puszczyków jest w dziuplach na drzewie , młode po wyskoczeniu, potrafią wrócić, używając dzioba, pazurów i skrzydeł. Tu, na tym żelastwie, szans na taki powrót nie mają
Do gniazda raczej nie wracają tylko w pobliżu na konarach się przemieszczają i tam rodzice je karmią. Dziuple opuszczają dość szybko, bo jest im za ciasno, tu mają dużo miejsca i mam nadzieję, że nie wyskoczą tak szybko. Oby tylko rodzice skąpymi porcjami jedzenia ich to tego jeszcze nie prowokowali.
Nikt „od sów” nie ma takich planów? Bo pewnie gdyby to były puchacze albo puszczyki mszarne, to już by rozkładali poduszki 😉A tak serio, czy np. Stowarzyszenie Ochrony Sów wie o tym lęgu na wysokościach?
Wiedzą o tym. Nie będą obrączkować bo nie mają uprawnionych alpinistów - takiej odpowiedzi mi udzielili na swojej stronie. Podpowiadałam, by nawiązali kontakt ze stowarzyszeniem ale już nikt się nie odezwał. Poza tym Orange też ma swoich monterów z uprawnieniami do prac na wysokościach i pewnie by pomogli. Ale cóż my obserwatorzy możemy na to poradzić. Nic, zupełnie nic.
Najgorsze jest to, że po drodze będzie moc żelastwa, bo im niżej tym szersza podstawa wieży. Liczyłam na to, że przy obrączkowaniu zdejmą je i zostawią na drzewach w tym lesie.