Tzn? Przecież ta budka jest większa od dziupli, czyli maluchy mają szanse „podhodować” skrzydła a tym samym jest szansa, że uda im się bezpiecznie dotrzeć na ziemię czy jakieś drzewo :)
Budka była montowana z myślą o sokołach, a że, żadne sokoły się nią nie zainteresowały, puszczyki same ją zaanektowały, nikt ich tam nie zapraszał. Pustułki były chętne, ale nie dały rady przepędzić puszczyków. W trybie pilnym była montowana niżej budka dla pustułek.
Tak tylko przypomnę, aby gdy spotka sie takiego malucha gdzies w lesie, pod krzakiem na spacerze... nie zabierać, nic mu nie jest , rodzice czuwają. Można też podsadzić gdzieś na gałęź jeżeli nie jest to bezpieczna lokalizacja. Chyba ,że widoczne są jakieś urazy, wtedy do najblizszego ośrodka. Bardzo dużo sów ląduje w ośrodku bez potrzeby. One nie wylatują jak sokoły, one przewaznie wyskakują .
Zamiast od razu na drzewo, najlepiej skontaktować się ze Stowarzyszeniem Ochrony Sów. Jak gniazdo jest gdzieś indziej to nie wiem czy dawanie go na drzewo będzie dobrym pomysłem w tym przypadku, ale mogę się mylić
CD. Oby tylko wtedy nie dopadły ich okoliczne zwierzęta udomowione (psy i koty) a okoliczni mieszkańcy chroniąc je, pozbierali je z ziemi i posadzili na jakiejś wysokiej gałęzi.
Kiedyś byłem przerażony, że wyskoczą gdy będą jeszcze nielotne. Swą opinię opierałem na obserwacjach puszczyków urodzonych w dziupli. Ktoś tu napisał, że to tu będzie inaczej, bo mają więcej przestrzeni. Teraz jestem spokojny obserwując ich wielkie już skrzydła. Sądzę, że nawet gdyby wypadły to lotem ślizgowym są w stanie wylądować na ziemi..
Tak, to były okropne sceny- przepychanie się, skoki, zwisanie głową w dół na krawędzi kraty, kręcenie głowami (momentalnie dostawałam zawrotów głowy 😵💫), stanie na krawędzi na jednej nóżce i czyszczenie szponów drugiej, i tym podobne ekscesy… Zgroza!
Trudno powiedzieć, bo przetasowały miejscówki. W środku leży porzucona mysz, więc wystarczy wrócić do domku, ale o tym trzeba wiedzieć. W sumie było 5 dostaw kolacji. Zaczęło mocno wiać, więc może maluchy wycofają się z kraty.
Czy Sowy wracają ponownie do tych samych gniazd czy raczej zmieniają, bo jak wracają to może trzeba coś pomyśleć aby za rok coś tam położyć wrazie gdyby któreś spadło
Raczej wracają, choć nie wiadomo co w przypadku tak nietypowego jak dla siebie miejsca, które moim zdaniem wybrały z braku innych opcji. Bardzo niema co wymyślić jak się uprą na to miejsce. Ja to bym porozwieszał parę puszczykowych budek w tym lasku i to jak najszybciej aby miały sporo czasu aby je znaleźć do przyszłej wiosny.
Tylko po co? Młode nie śpieszyły się z wylotem. Normalnie, w dziupli już by ich nie było. A tu sobie ćwiczyły i sprinty po budzie urządzały na co nie miałyby miejsca w budce lub dziupli
Jak któreś z rodziców przyniosło jedzenie na kracie i od frunęło moja mama krzyknęła na całe metro, ponieważ wystraszyła się, że to któreś z maluchów 🙈 trzeba teraz dużo melisy pić aby nie zwariować
SOS chyba gdzieś u siebie pisało, że jak maluchy wyskakują to rodzice i tak je dokarmiają na ziemi i je pilnują. Mam nadzieję że nic się nie stanie przed upadkiem i użyją skrzydeł aby chociaż zamortyzować upadek