Jeden z 2 czekających na krawędzi budki coś dostał, bo wleciał do środka i męczy ofiarę - nie widać co to jest, ale małe jak mysz. Poprzedni przed chwilą schował całą mysz, bo jeszcze ogon wystawał z pyska. Ten co został przy wejściu też ma jeszcze ogon wystający z dzioba. Czyli wszystkie najedzone - rodzice sprawni.
Myszka wleciała. Ten co był sam na kracie pewnie go przejął - nie widziałem, bo czytałem komentarze, co się ostatnio wydarzyło. Teraz jest w środku i połyka mysz. 2 pozostałe na krawędzi stoją bez zmian, czekają. Wrzaskun wciąż hałasuje z oddali.
Taka kolej losu, bądźmy gotowi, że już za chwilę nie będziemy w stanie podglądać ich z kamerki. To już raczej ostanie chwile z młodymi puszczykami z Liszkowa
Umknął mi moment skoku młodego, fajnie jakby jeszcze tam był na daszku, na telefonie nie działa mi znowu podgląd, zaraz włączę chromebook i zerkne, może coś da się zauważyć/usłyszeć
Podobno jest na daszku, ale nawet jeśli jest na dole to nic nie można z tym zrobić, to są sowy i taka kolej rzeczy, że "wyskoczą" z gniazda. Normalne że już "opuszczają gniazdo" ,taka jest natura
Ok ale naturalnym jest to że mają drzewa...tuż po wylocie z dziupli... Blisko, bezpiecznie, wśród liści lub w iglastych gałęziach. Ciężko będzie im przeżyć, drapieżniki za dnia będą atakowały takiego malucha "na widoku".
Naturalne środowisko to nie tylko drzewa, tutaj akurat masz podgląd,ale jest dużo takich budek,miejsc bez kamer , np stare budynki pod którymi jest mnóstwo drapieżników itp .. Tam nie ma obserwujących którzy są w każdej chwili gotowi do pomocy młodym sowom czy innym gatunkom
Wiem, że trudno uwierzyć słowom, ale akurat na nie patrzyłam. Dwa jadły w środku kosa, a 2 stały na kracie. Nagle jeden ruszył w dół i aż krzyknęłam, jak t zobaczyłam. Ten co został na kracie długo potem patrzył w dół.
Nie wiem czy mówię o tym samym widoku, ale oglądałam je również o 21:30, widziałam jak Pusia przyleciała z kosem, lub czyms duzym i czarnym, poszła do budki, 2 za nią, a 1 został na kracie, potem jedno prawie spadło o 21:32, ale się ustabilizował, tez widziałam jak Pusia odlatuje ale to było wcześniej chyba, bo jak ten prawie spadł to był sam
Też na nie patrzyłam... Rodzic przyniósł ptaka (podgląd jest czarno-biały więc nie mam pewności że był to kos), siedział w budce i trochę karmił dwa młode, w tym czasie jeden siedział na zewnątrz. Następnie rodzic zostawił dwójkę z jedzeniem i stał chwilę na podeście obok swojego trzeciego młodego. Następnie skoczył a malec podążał za nim wzrokiem.
To na pewno był Rodzic. Bo jak przyniósł ptaka to też czwarty dawno już siedział na budce o zostały tylko 3. Dwa w środku z rodzicem a jeden na kracie nie wszedł nawet do środka.
To rodzic sfruwał w dół, młody najprawdopodobniej nadal siedzi albo na budce, ale przelazł na kratownicę za/pod budką. Z resztą nawet słychać jak jakiś cudak krzyczy gdzieś w oddali, na drugim planie
To akurat mamusia była. Jeśli tamten skoczył, to mogło to być tylko i wyłącznie poza widokiem z kamery, bo uważnie śledziłam dłuższy czas. Moim zdaniem on nadal tam jes i odpowiada Wrzaskunowi. Nie jest to pogłos, bo nie zawsze słychać. Poza tym jak skrzeczały dwa na raz, to tamten głos był pojedynczy, taki jak zwykle.
Wystarczy spędzić tu 15 min co chwila wydaje się że będzie klops 🫣 latać jeszcze nie ale proszę przeczytać forum godzinę wstecz tam ktoś się wypowiadał ze stowarzyszenia ochrony sów ..