Wcześniej rodzic przyleciał zobaczyć, co dzieci słychać, porozglądał się i po 2 minutach wyleciał z budki. Po ok. 20 minutach wrócił z myszką - pierwsze, które stało na rampie ma kolację.
Ja też myślałam, że to jeden, ale zauważyłam wcześniej, że one tak potrafią wtulać się w siebie i po przybliżeniu wydawało mi się, że właśnie są oba. I są! :))