Ja nie rozumiem czemu nie jest zamykane okienko i to już kolejny raz przy obrączkowaniu (przy akcji z 2019 było to samo). Jeśli jest zepsute to czas pomyśleć o naprawieniu przy sprzątaniu pozasezonowym. O zakładaniu nadajników gdy będą już dużo większe aż strach myśleć.
Ktoś wyjaśniał, że za małe na nadajniki i faktycznie wszystkie wcześniejsze dostawały plecaczki jak już fajne piórka miały. Dlatego tak mnie martwi to okienko
Zgadzam się z Tobą Amika, o tym samym pomyślałam. Jeżeli jest zepsute to właśnie trzeba by było to naprawić po sezonie. Też szkoda, że obrączkowanie nie odbywa się razem z założeniem nadajników. Dzisiaj w Poznaniu będą już takie duże obrączkowane (też jestem ciekawa jak to pójdzie), może do założenia nadajników nie trzeba aż tak dużych, ale trochę to dziwne, że nie zrobiono wszystkiego....
Jeszcze dodam, że wczoraj gdzieś na boksiku została podana informacja, że są jeszcze za małe na nadajniki. Więc pewnie będzie kolejna akcja tym razem z nadajnikami.
dotychczas nadajniki w innych gniazdach były zakładane podczas obrączkowania, żeby wykorzystać okazję i niepotrzebnie nie stresować ptaków, pewnie będzie jakieś info w tej sprawie
Apel i prośba do FF z grupy "pisklaków" - Korzystajcie z odnośnika :Komentarz" i "Odpowiedź" jeśli wpis dotyczy tej samej sytuacji, bo wtedy nasz Boksik nie będzie się ciągnął jak spagetti https://zapodaj.net/images/c70d3912c17e7.jpg
Po powrocie piskląt taka sama sytuacja, a przecież o wiele ciekawiej wygląda to jeśli wymieniamy się uwagami i emocjami prowadząc swego rodzaju rozmowę jak np. tu https://zapodaj.net/images/7981a96a6c07f.jpg A i doczytanie wcześniejszych informacji jest łatwiejsze.
Przerażone. Wtulone w kąt. Współczuję im. Wrotce też. To potężny stres dla nich. Przy zabieraniu były przerażone. Wrotka próbowała walczyć- odstraszać, wychodziła z siebie, krzyczała, latała jak szalona nad gniazdem. Jeden mały przy zabieraniu przykleił się do ściany, przerażony tak, że drgnąć nie potrafił. Mam nadzieję, że szybko dojdą do siebie.
Po dostarczeniu do gniazda dwojka potuptala w najdalszy kat, jedno rozpłaszczyło sie przy wejsciu i nie mialo sily ruszyć. Po dłuższym czasie kluska padnięta ze stresu wstała i potuptala do rodzeństwa w kącie.