Mam pytanie, może głupie. Jedno pisklę od Werwy i Rafika dostało dziś nadajnik, a jest 2-3 dni młodsze od naszych. Powiedziane zostało, że nasze muszą być starsze, żeby można było przeprowadzić tę "operację". Czy chodzi może o rodzaj nadajnika? Wie ktoś?
Z tego co się orientuję to ptak do założenia nadajnika musi mieć odpowiednią wielkość. Szelki z nadajnikiem nie mogą być ani za luźne, ani za ciasne, bo domyślacie się co by było. Taka uprząż nie ma regulacji. Ponadto takie rzeczy mogą robić tylko naprawdę doświadczeni ludzie. Dla ciekawości podam że taki nadajnik jest bardzo lekki i prawie "nic nie waży".
Być może rzeczywiście chodziło o wielkość. Sprawdzaliśmy sobie tego typu nadajniki w Internecie, to mniej więcej masa dwóch płaskich okrągłych bateryjek np. do zegarka - tyle, co nic.
Obstawiam, że chodziło po prostu o to, że nadajniki jeszcze nie dotarły i w sumie nie wiem czemu nie powiedziano nam w takim wypadku prawdy ( jeśli to faktycznie o to chodzi ).
Gawi, pan leśniczy z Garwolina był pod kominem, gdzieś w którymś z materiałów wstawionych dłuższą chwilkę się wypowiadał. Czy były zbyt lekkie? Tylko też tego nie wiedziano przed akcją. Skłaniam się ku temu, co napisał oczami.ptakow.
To są tylko nasze przypuszczenia. Może komuś nie pasował późniejszy termin obrączkowania, może komuś, nie pasował termin wyjazdu do Lublina, a może jest i tak jak OP napisał. Nie ma co roztrząsać tematu, bo niczego to nie zmieni
ten gość ogląda jedną konkretną parę i im strzela masę fot i filmików. Podrzucam link do jego profilu na YT, dużo bardzo dobrych ujęć wrzuca https://www.youtube.com/@ta2020photography
Wylecieli mniej więcej w tym samym czasie . Wrotka wróciła z jedzeniem , a nasz Czajnik wrócił później . Pokręcił się koło komina ( dość wysoko ) i teraz zniknął mi z oczu :)
Jeżeli jutro mielibyście ochotę zobaczyć Wrotkę i Czajnika na żywo, to będziemy sokolić od godziny 14:00 pod kominem EC. Podobno ma nie padać, więc wpadajcie na łączkę od ulicy Budowlanej!!!
Życzę ładnej pogody i pięknych widoków na Wrotkową rodziną. Ja niestety do jutra we Wrocławiu na sympozjum więc po ciuchu liczę na Waszą relację ze spotkania 😁
Wrotka wpadła z sucharem ale nie bardzo było z niego co obrać. Resztki zostały w gnieździe a Wrotka przed budką chyba wypatruje nowej dostawy, bo śledzi coś na niebie
Dzisiaj o tym pomyślałam, że dzieciaki coraz więcej jedzą. Po jednym gołębiu na jednego niedługo powinno przypadać. A Wrotka tylko jedna. Nie zawsze uda jej się coś upolowac