Biedne maleństwa... Z jednej strony należałoby je uratować, i młodego i jajka, a z drugiej... młoda samica szuka terenu, a Wrotka już wiekowa. Ale szkoda potomstwa przy zagrożonym gatunku.
Jak się tak przyglądam to już nie bardzo daje oznaki życia. Niestety rano zjadł malutko ale to temperatura jest gorsza. A jajka po wczorajszym wychłodzeniu były raczej stracone. Smutne, taka jest natura
Udało mi się w końcu tu wejść... Nie wierzę w to co się dzieje.... Słabo mi jak tylko przeczytałam o tym na Facebooku.... Nie chcę wierzyć, że mamy powtórkę z zeszłego roku. Tylko teraz jest co innego, nie trucie przez człowieka, ale natura, nieobliczalna natura.... I ten kwilący maluszek.... To jest koszmar, chciałabym aby to nie była prawda....
Czy w takiej sytuacji, gdyby okazało się, że Ziuta przejęła gniazdo ale nie jest zainteresowana potomstwem a Czajnik sam też nie będzie w stanie ogarnąć to byłaby ewentualnie możliwość podjęcia decyzji o zabraniu tego pisklaka? Czy pozostaje już tylko obserwować?
Pustułka się po prostu broniła bo nie miała wyjścia. A walka między wędrusami o terytorium praktycznie zawsze jest jednopłciowa. Samica walczy z samicą a samiec z samcem. I walki o terytorium to też często są walki na śmierć i życie i niejeden sokół zginął w ten sposób