Szukałam wczoraj długo Wrotki w okolicy. Może to naiwne, ale miałam nadzieję, że ją znajdę ranną i że uda nam się jej pomóc...Niestety bez skutku. Wiem, że to prawa natury, ale kibicowałam jej i Łupkowi od początku i teraz najnormalniej, po ludzku się poryczalam 😭
Ciekawe czy Czajnik zacznie zalecać się do nowej damy czy raczej pofrunie w świat szukać szczęścia gdzie indziej🤔 i co z Chmielową która nie do końca ma odciętą pępowinę😅
Pół nocy nie spałam, łeb mi pęka ale czekam uparcie na Wrotke ✌🏼 Nie mówię że wróci do gniazda i zostanie ale żeby chociaż się pokazała że żyje i wszystko z nią ok ✌🏼
Iza, ja tak samo...Zeszłoroczne wydarzenia każą wierzyć, że wróci... Ale czy jest szansa na powtórkę? Realnie do tego podchodząc, to nie... Wiem, pesymistyczne podejście, ale jestem tak zdruzgotana i tym przytłoczona, że nie potrafię już inaczej. Nawet już nie patrzę na podgląd, już nic nie będzie takie samo...
Jak będzie coś wiadomo to na grupie będzie informacja. Nie pojawiła się i niestety raczej już się nie pojawi. Przynajmniej trzeba się już pogodzić z tym, że może już jej z nami nie być
Ja to już mam tylko nadzieję ze coś wykluje się jednak z zabranych jajek. Wiem, że szanse są marne ale może zdarzy się cud i geny Wrotki i Czajnika pzretrwają.
On nie jadł moim zdaniem. Zlecieli się przypadkiem. Czajnik miał łup do karmienia młodego. Samica jadła ich resztki tak myślę ze spiżarki, bo kojarzę ten zeschnięty biały suchar, który przytaszczył tydzień temu Czajnik. I on próbował piórować, bo po chwili odleciał:)
5.08 według mnie to Ziuta teraz siedzi w gnieździe i nawołuje Czajnika. Nie widzę kreski przy oku. Choć nie wiem czemu mam wrażenie, że to Wrotka. Nie pamiętam aby Ziuta miała brązowy kolor na przodzie, ale pewnie tylko serce chce aby to była ona 🙈
Napisałam już poniżej. To jednak Ziuta, bardzo dobrze pokazała obrączkę w gnieździe. To tylko mówię na początku serce pomyślałam, że to może być Wrotka, ale nie