Nie tak daleko spokrewnione , Czajnik to Ziuty brata syn ..dodatkowo są to córka i wnuk Bielana, który związał się z matki siostrą ..( Czarnooka to siostra Lesnej ) ..czyli pokrewieństwo się już w dwóch przypadkach w tej rodzinie sokolow pojawia...Iwona ma rację.... nie ma co odpalać fajerwerków i się zachwycać...
Też bym wolała Wrotkę całą i zdrową opiekująca się maluszkiem... Spokrewnione są chyba wszystkie. Populacja odradza się z bardzo niewielkiej ilości ptaków, i nie da się inaczej. Być może Wrotka nie była spokrewniona z Czajnikiem, ale i tak rozwinął się tylko jeden zarodek. Pozostałe jaja niezalężone lub zarodki obumarły we wczesnej fazie, więc też nie wyglądało to na idealną parę.
No może nie wszystkie spokrewnione. Wsiedlano sokoły od sokolników a oni też mają różne źródła pochodzenia swoich ptaków. Poza tym były lata gdzie reintrudokowano po ponad 100 sokołów. Były oprócz z Polski z Czech, Słowacji, Niemiec. Może te które się teraz pojawiają bez obrączek to ich potomstwo?
Ludzie, co Wy? Przeczytajcie jeszcze raz mój wpis. Obojętnie jak zginęły młode , to mam się cieszyć z pokrewieństwa?Fajnie, że jest para, ale nie mówcie, że to jest dobre
No i co z tego, że została rażona prądem? A może dlatego, że nie do końca była w jakiś sposób sprawna i siadła, gdzie siadła? Ale Pani kochana ta dyskusja sprowadza się do tego, że pokrewieństwo jest dobre wg. Pani i nie ma wpływu na potomstwo? Jak nie w pierwszym to w następnym pokoleniu może dać znać o sobie i czasami nawet na plus
Po pierwsze, Wrotka miała potomstwo z własnym synem, Czartem. i wszystkie się odchowały, żyje nadal Chmielowa. Po drugie - to natura, sokoły same wybierają.
Czy są gdzieś dostępne nagrania z ostatnich chwil pisklęcia i jak go zabierają? Było to pewnie już 4 dni temu a dostępny tutaj historyczny zapis to tylko 24h. Z tego co już doczytałem, to pisklę wykluło się w godzinach porannych 7 maja a datę śmierci podano 9 maja, natomiast z 10 maja jest film z obserwacji zabranych już 2 niezalężonych pozostałych jaj. Mały żył więc tylko 2 dni. Miał pecha. Czy był po prostu na dzień dobry słaby, bo tak wyglądał, czy może po prostu słabo zaopiekowany? Przejrzałem wiele postów tutaj poniżej oraz na facebook aż do chwil narodzin malucha. Ostatnie zgrane przez obserwatorów nagranie to te z Ziutą w gnieździe z nie swoim pisklęciem i Czajnikiem, który przyniósł jedzenie - raczej dla młodego, ale Ziuta zabrała i cudzego młodego nie miała zamiaru nakarmić jedzeniem zdobytym przez jego ojca.
I to dowodzi, że oprócz tego mielenia tutaj, jak wspomniała wcześniej Gawi, należy dokumentować życie sokołów na forum. Tutaj to magiel, można pożartować, podyskutować itd. Akurat Lublin Koszalin od dawna są prowadzone perfekcyjnie. Jeszcze Głogów, Reda. Ale reszta.... pfu. Za 2, 3 lata nie będzie do czego wrócić, jeśli coś będzie potrzebne.
Może lepiej zamknąć to forum, skończyć z wpisami. Po co za kilka lat mają ludzie zaglądać co się działo z jakimś tam adopciakiem, maluchem na PKiNie, tak jak zaglądają do historii Franka czy Lublina . Lepiej łatwo i przyjemnie brylować na boksie, gdzie za miesiąc czy dwa wszystko znika w czarnej dziurze
Pisklę nie przeżyło bo miało pecha, na którego złożyło się kilka czynników. Matka zaginęła po starciu z Ziutą o terytorium. Ziuta rozpanoszyła się w gnieździe, które zdobyła po walce. Młodego traktowała jak powietrze, co jest zrozumiałe. Czajnik bał się Ziuty i za każdym razem gdy się do niego zbliżała uciekał. Co poskutkowało tym że nie miał kto malca ogrzać i nakarmić. Takie maleństwo dwudniowe potrzebuje jeszcze intensywnego grzania a dodatkowo dzień był zimny i wietrzny. Nagrania nie posiadam.
Kotu, co do Twojego ostatniego wpisu. Dzięki wielkie za wyjaśnienia. Wiedz, że my tutaj to rozumiemy wszystko, całą tą sytuację i na pewno nikt do nikogo nie ma pretensji o nic. Nie wiem czy chcesz to robić czy nie, ale może warto to wrzucić na naszą grupę na FB? Najwięcej tych "zainteresowanych" jest właśnie na FB, najwięcej tych co mieli ogrom pretensji. A to co piszesz może części z nich da coś do myślenia, bo to naprawdę wiele wyjaśnia i daje inny pogląd na całą sytuację. Dlatego, że są to informacje z pierwszej ręki, byłeś tam, sam dużo działałeś w tej sprawie. Po takim wpisie tylko ktoś chyba jakiś strasznie buńczuczny i arogancki mógłby powątpiewać w to, że zrobiono wszystko co się dało.
...też uważam, że Kotu mógłby wrzucić to na naszą grupę na fb...a ta jedna pani ,z pewnego portalu to byłaby chora , gdyby nie dowaliła FF , którzy ponoć d..y nie ruszyli , aby szukać Wrotki .. jad , hipokryzja i chamstwo tzw.3w1
Witam Wszystkich miłośników Lubelskiego gniazda . Właśnie wróciłem po kilkudniowej nieobecności i otwieram Forum a tu taki szok i niedowierzanie . Nie miałem pojęcia że taka tragedia wydarzyła się w Lublinie . Po ubiegłorocznej utracie Czarta myślałem że już teraz będzie tylko lepiej , a tu znowu pech dosięgnął Lublin . Współczuje Wszystkim a w szczególności FF którzy tak szczegółowo opisywali Gniazdo i relacjonowali Lubelską Parę . Mi również będzie Ich brakować .😂😂😂
Nie ma jej .....i najprawdopodobniej już nie będzie..💔..walecznej, pięknej, wyjątkowej Wroci ..myślałam, że jest niezniszczalna ,zawsze radziła sobie z nieproszonymi gośćmi, ale nie tym razem 😪 moja pupilka ,faworytka, ulubienica odeszła za TM , zabierając ze sobą maluszka ..💕 nie będę jednak pisać EPITAFIUM , bo Wrocia zawsze będzie żywa w mym sercu i wspomnieniach ... obiecałam sobie , że już nigdy, aż tak BARDZO nie polubię innego sokoła , a moją fascynację i miłość do tych ptaków, rozłożę sprawiedliwie , po równo, na wszystkie ... Trudno jest mi teraz patrzeć na lubelskie gniazdo i na zmiany , które tam zaszły... przepraszam , za prywatę, ale chciałam rozładować emocje i stąd te osobiste słowa ...mam wrażenie, że ten wpis pomoże mi zaakceptować to , czego zmienić już nie można ...
bardzo dobrze,że piszesz co czujesz. Tu na forum jestem nowa. Obserwowałam sokoły czasami i tyko z swojego miasta Głogowa. Wrocię zaczęłam obserwować intensywnie od akcji zabrania jajek. Przywiązałam się do Wroci strasznie. Coś mi mówiło że to może być ostatni lęg, ale nie sądziłam że tak to się skończy. Przykro. Dziś wchodzę pusto. Nie ma jej. Ciężko uwierzyć, że jej nie ma, że nie przyleci, narobi hałasu jak to ona. Była wyjątkowa. Mam nadzieję że tylko ucierpiała i Ziuta ją przegoniła po prostu a żyje sobie dalej.
Hej! Mnie także ciężko jest zaakceptować nową sytuację,ale wiem,że to konieczne.. Dalej jednak głęboko w sercu mam cichą nadzieję, że Wrotka moze jednak gdzieś po prostu odleciała. Oby tak było i kiedyś moze nam się jeszcze pokaże... szkoda mi strasznie maluszka, ale nie mam do nikogo pretensji, po prostu obserwuje naturę i dziękuję, że mogę oglądać ja z tak bliska.. Jednak koniec końców jest jakaś pustka, to nowa sokolica, nie nasza Wrocia, ale chyba czas zacząć się przyzwyczajać... u nas w Wałbrzyskim gniezdzie także jedna sokolica wypędziła z gniazda nasza Helgę i holera wie, czy też nie umarła, czy może poleciała szukać innego partnera gdzie indziej i stworzyć nową gniazdo..Baron także po czasie odleciał, ta nową sokolica też. Mieliśmy od tego czasu w gniezdzie pustułki, ale zamkneli nam gniazdo i wyłączyli podgląd ze względu na remont itp. No nic,też się rozpisałam,ale czasem trzeba się "wygadac" ;)
Menia, Helga to był pierwszy sokół, którego zobaczyłam na żywo. Z tego względu też do niej mam do tej pory ogromny sentyment. Długo jej nie mogłam odżałować, może nie byłam aż tak do niej przywiązana jak do Wrotki, ale długo po tym jak zaginęła zaglądałam do gniazda z nadzieją, że jakimś cudem wróci.
...często przejeżdżam pod kominem Helgi , nawet dzisiaj..no cóż, komin stoi , dym leci , sokolow brak.. ..ale i w końcu do Wałbrzycha ktoś przyleci ..zobaczysz Menia 😎
Zastanawiałam się właśnie Kysza, że nic nie piszesz. Wiedziałam, że przeżywasz to tak samo jak wielu z nas... O rany, mogłabym się podpisać pod tym co piszesz. Ja mam tak samo, już nie mam zamiaru mieć ulubieńca czy ulubienicy. Za dużo to potem kosztuje... Też pomyślałam, że przecież z sokołów nie zrezygnuję, będę obserwować innych po równo. W ostatnim czasie oglądałam właściwie tylko Lublin, inne tylko tak z doskoku. A jak zaczynałam przygodę z sokołami to często zaglądałam do Poznania, do Gdyni, do Włocławka, na Pałac, do Doliny Baryczy, do Płocka... Trzeba do tego wrócić, nie ma innego wyboru. Dzięki Kysza za to co napisałaś, warto się podzielić swoimi emocjami. Ja już pisałam i tu i na forum, jakoś mi dodało to trochę otuchy, że nie jestem w tym sama.
... Nie odzywałam się Niza , bo byłam w autentycznym szoku ...a tak chciałam delektować się macierzyństwem Wroci .... gdzieś z tyłu głowy przeczuwałam, że może to być jeden z ostatnich lęgow ..ale nie sądziłam, że tak szybko i tragicznie , Wrocia zamknie swoją historię 💔
Ja powiem Ci, że nawet byłam, jakby to powiedzieć, zawiedziona, że będzie tylko jedynak. Przecież wiemy, że Wrotka dałaby radę wykarmić i piątkę. Ja też miałam coś takiego z tyłu głowy, że ten rok może być ostatni. I też nie spodziewałam się, że to się stanie tak nagle. Była i jej nie ma...
Malują kominy wrotkowskich co może być przyczyną zerkania w górę i że mniej są w gnieździe..... Wczoraj była niedziela to mieli cisze i spokój a dziś jak pracują to się może troche boją.....
Mam pytanie do Obserwatorów z dużym stażem. Czy w historii okamerowanych gniazd sokołów wędrownych miało już miejsce siłowe przejęcie gniazda ze skutkiem śmiertelnym? Widziałem nie raz walki, ale zazwyczaj intruz został przegoniony, Czy coś przeoczyłem ?
To co widzimy na kamerach to jest tylko ułamek tego co tam się dzieje. Można się domyślić, że jak znika dany rezydent a zaraz pojawia się inny sokół to coś jest na rzeczy. Pierwszy lepszy przykład - zniknięcie w tym roku Mikrona w NDM i zaraz pojawia się kolejny samiec - Ejber. Dane przejęcie wprost gniazda musiało by zadziać się przy kamerach żebyśmy mieli 100% pewności. Ale jak mamy tak jak tutaj przykład Wrotki silnie związanej już od lat ze swoim gniazdem, ze swoim rewirem to nie ma takiej możliwości, że przyleci obcy i przejmie rewir bez walki, a rezydent sobie odpuści i poleci gdzie indziej. Nie ma takiej możliwości. Tym bardziej w tak newralgicznym czasie.
W Łodzi, dwa lata temu nagle zniknęła Amon. Po kilku dniach odkryłam, że jedno z młodych (już swobodnie latały) wygląda trochę inaczej, a Gdynek kłania mu się nisko. Odkryliśmy wtedy młodą jeszcze (i bezimienną) Afrodytę, do której Gdynek smalił cholewki. Co się stało z Amon? Nie wiemy tego do dziś, ale przez zbieżność terminów nie można wykluczać przejęcia gniazda przez obecną rezydentkę. Nie można też wykluczyć innych powodów zniknięcia Amon.
Nie wiadomo co było przyczyną śmierci Bryzy, cokolwiek tam się stało, miało to miejsce poza kamerą. Na polskich podglądach widywane były walczące o gniazdo sokoły, niemniej jednak ja sobie nie przypominam żadnego wypadku śmiertelnego, owszem czasami rezydenci znikali ale równie dobrze mogło się to wiązać z przegonieniem z rewiru jak i zgonem w wyniku poniesionych obrażeń. Na pewno przejęcie gniazda ze skutkiem śmiertelnym miało miejsce na zagranicznych podglądach, bo kojarzę takie relacje.
Trochę osobistych uczuć, dzieje się tu tak wiele historii i chociaż rzadko się wypowiadam, znam historię Lupek, obserwowaliśmy, jak Czart dorasta, a następnie go straciliśmy. Teraz odejście Wortka jest czymś, z czym wszyscy prędzej czy później musieliśmy sobie poradzić, a fakt, że zastępcą jest Ziuta, a nie jakiś dziwny sokół, wydaje się być jedynym pocieszeniem. Ale ktokolwiek zastąpi Wortka, nie sądzę, bym śledził to miejsce tak uważnie jak wcześniej.
Widziałem post Stowarzyszenia na fb i komentarze "każdy osobnik jest na wagę złota". Warto by się nad tym zastanowić. To stwierdzenie jest na miejscu w przypadku gatunków, których jest garstka, i których populacja jest w stanie wziąć na klatę zagrożenia wynikające ze środowiska naturalnego. Sokoły przestają a może już przestały być w takiej sytuacji. W sytuacji kiedy populacja jakiegoś gatunku jest stabilna z tendencją wyraźnie wzrastającą, ratowanie każdego osobnika przed selekcją naturalną może się w przyszłości odbić negatywnie na populacji gatunku innego ptaka. Oczywiście jedna jakaś interwencja wiele nie zmieni, ale konsekwentne takie działanie jest już szkodą na równowadze jaka w przyrodzie powinna być. My jako widzowie musimy się do tego przyzwyczaić, że tych interwencji będzie mniej, bo im bardziej się rozrasta to tak właśnie powinno być. Gatunek ma być przywrócony do środowiska, a nie prowadzony za rączkę do końca do świata. W stanach już powoli przestają je ściśle monitorować, przestają obrączkować, to samo będzie się działo w Europie i za jakieś kolejne 10 lat u nas też, i nie powinno was to smucić bo to jedynie będzie oznaczało, że sokoły nie będą potrzebować już ludzkiej pomocy, będzie je można tylko podziwiać ;). PS. W RPA był kiedyś prywatny park safari, w którym ratowano każdego lwa, który przegrał walke, został dźgnięty przez bawoła itd. Po 15 latach się okazało, że bawołów jest garstka, a lwy głodują. To żywy przykład tego, że interweniowanie w selekcje naturalną nie wychodzi na dobre.
Jakoś ten fragment tak mi się skojarzył "Dużo piszą w mediach społecznościowych, bardzo emocjonalnie, przez co mają duże zasięgi, ale tak naprawdę niewiele wiedzą o naszej pracy i tak naprawdę działają na szkodę nie tylko naszą, ale i samego gatunku."
Ciuciek, ja myślę, że osoby szkalujące Stowarzyszenie nie patrzą tak długofalowo. Mało tego, oni widzą tu i teraz, każdy z nich mądry po szkodzie, wymyślają jakieś procedury szybkiego reagowania, rzucają hasłami bez pokrycia, często zahaczającymi wręcz o utopię. Dla nich nie ma znaczenia, że admin był w pracy, też zajmował się sokołami (ale dla nich mniej ważnymi, bo nie medialnymi). Bardzo dobre wnioski wysnuwasz, jeżeli nie trzeba będzie podejmować takich działań jak teraz jeżeli chodzi o ochronę populacji to tylko się trzeba będzie cieszyć. Myślę, że dla nich takie myślenie jest, przepraszam, że to napisze, ale za trudne. Do takich wniosków trzeba dojrzeć, zgłębić się w temat. U nich tego nie ma, jest tylko uciecha w postaci głupich obrazków wygenerowanych przez AI albo w tworzeniu komiksów z sokołami. To co piszesz my doskonale rozumiemy, ale oni jeżeli chodzi o sokoły są na etapie kamienia łupanego. To jeszcze przepaść.
E tam ludzie na każdej grupie działają podobnie. Odbijają w większości podglądy kogoś kto ma "autorytet" a taki maja w naszych głowach osoby zakładające takie grupy. Dodatkowo psychika nasza taka działa ze łatwiej jest nam obrac nakreślony podglad zwłaszcza gdy już odbija tam większość i niż coś przemyśleć i przeanalizowac. Tam od początku nie zwracono uwagi na gorące głowy, bambinizm itd. Teraz widzę że próbują to zmienić ale będzie to trudne bo grupa się już tak "wydrukowała" . Ale za to trzymam kciuki aby się im udało, bo gorące głowy w setkach przynoszą same szkody.
Być może tak będzie jak piszesz ale... to był właśnie maluszek na wagę złota, był upragniony, wyczekiwany przez wszystkich bo od WROTKI dzięki, której wiele osób tu dotarło i pokochało sokoły.
Ja nie piszę o tym maluchu z Lublina tylko generalnie o interwencjach, a maluch każdy powinien być wyczekiwany tak samo, i każdego powinno być tak samo szkoda bez względu na tu czy był z Lublina, z Kołomyji od Wortki czy Petroneli ;)
Spokrewnione są chyba wszystkie. Populacja odradza się z bardzo niewielkiej ilości ptaków, i nie da się inaczej. Być może Wrotka nie była spokrewniona z Czajnikiem, ale i tak rozwinął się tylko jeden zarodek. Pozostałe jaja niezalężone lub zarodki obumarły we wczesnej fazie, więc też nie wyglądało to na idealną parę.