Jedna z wejherowskich pustułek coś nieciekawie wygląda. Ma upaćkane piórka przy dziobie i dziwnie oddycha. Przeszło dwie godziny temu wszystko wydawało się w porządku. https://zapodaj.net/plik-JXCVvHUOmO
Młody narazie jakoś reaguje, był rodzic z łupem, to rzucił się na jedzenia jak reszta rodzeństwa. Pozostaje trzymać kciuki, bo nie wiem czy możliwa jest jakas interwencja w takim przypadku.
Wczoraj rodzice przynosiły jedzenie pisklakom. Pomiędzy 10 -15 widziałem kilka razy. Wpadały na chwile, przynosiły coś niewielkiego co przez moment zostawało skonsumowane.
Wczoraj pozostałe młode próbowały skonsumować łapy umarlaka. Wieczorem nie zaglądałem. Co stało się z nieżywym pisklakiem ? Zjadły go, czy rodzić wyniósł go z gniazda ?