Jakieś siedem lat temu, wychodząc z klatki schodowej, mój wzrok jakby pod wpływem magnesu skierował się natychmiast w prawo i... zamurowało mnie, na betonowej opasce budynku siedział na synogarlicy krogulec. Nasze spojrzenia, oko w oko w odległości 3 metrów zamarły i tak trwaliśmy długą chwilę bez ruchu, wpatrzeni w siebie. Krogulec chyba stwierdził. że nie stanowię zagrożenia i zaczął najpierw ugniatać synogarlicę łapami a potem wyrywać piórka. Wypłoszył go przechodzień a ja obserwowałam jego lot między budynkami :)
Przystojny samczyk🙂. Właśnie widziałam czyjś post na fejsbuku i chciałam prosić, żeby ktoś wrzucił na forum tę wizytę, a tu oczywiście niezawodna 58basik już wrzuciła😃. Dzięki
A to tu się różnimy mocno. Uważam że natura zapiła jak je tworzyła. Jeśli chodzi o krogulce i jastrzębie to już dawno powtarzałam, że w budowie przypominają jakby im ktoś wsadził dwie zapałki w d....ę
Ale ostatnio, zimą jeszcze, znalazłam na spacerze powypadkowego jastrzębia. Nie miałam nic przy sobie, więc ryzykancko szybkim ruchem za te zapałki złapałam😁. Dobrze, że nie zdążyły zapłonąć na mojej ręce😅.