Kopiuję to co napisałam niżej: Kolejny raz trzeba to napisać, wejście na komin to nie wyjście po bułki do sklepu. Tutaj trzeba mieć serię pozwoleń na wejście na sam teren obiektu a co dopiero na komin. Pierwsza lepsza osoba nie może ot tak sobie wejść tak wysoko, trzeba mieć osobę z uprawnieniami alpinistycznymi. No i mamy dziś niedzielę, dzień wolny, więc to wszystko wydłuża, uzyskanie takich pozwoleń czy znalezienie takiej wolnej osoby.
Nie musisz pisać jak do bambika, którym, zapewniam, nie jestem. Nie napisałam "ojejej! Biedne jajeczka, nich ktoś tam po nie idzie!". Zapytałam, czy ktoś posiada jakąkolwiek wiedzę w temacie podjęcia jaj przez Stowarzyszenie. Wiem, czym jest infrastruktura krytyczna i że procedury już samego wejścia na teren takiego obiektu to nie jest kwestia jednego telefonu. Mam też świadomość, że tam nie ma windy wprost do gniazda. Moje pytanie bazowało na analogicznej sytuacji z zeszłego roku z Lublina, gdy Wrotka przegrała walkę o gniazdo z Ziutą, a jednak jaja zostały zabrane z gniazda celem dalszej (niestety nieudanej) inkubacji. Także dziękuję bardzo za ten wykład. Wystarczyło napisać "nie mam takiej wiedzy" lub "Stowarzyszenie raczej nie będzie ingerowało".
Ale to właśnie było takie pytanie. Logicznym jest, że nikt nie wejdzie na komin od razu. Skoro pani to wszystko wie, to pytanie jest bezzasadne. W Lublinie było wejście po czasie, nikt tam od razu nie wszedł, bo jakby tak było to by jedno młode, które się wykluło przeżyłoby. Wejście w Lublinie, owszem było, ale po czasie, jak udało zorganizować się całą akcję. Odpisałam w taki a nie inny sposób, ponieważ za każdym razem przy takiej sytuacji ktoś pisze czy Stowarzyszenie zabierze jajka. Więc nie, nie ma możliwości, w weekend wejścia na komin z godziny na godzinę.
Jeszcze dodam: obserwujemy dziką naturę. To, że rzecz dzieje się w mieście niczego nie zmienia. To jest natura a my jesteśmy tylko obserwatorami i trzeba pogodzić się z tym jak jest. Mi się też ugięły nogi jak przeczytałam o tym co się dzieje. Ale patrząc na to z rozsądkiem to pozostaje nam tylko obserwować. Po tylu godzinach bez grzania już nie ma co zabierać.
Aleksandra8904 - najszybciej doczytasz bieżące informacje klikając w zielony znaczek grupy widoczny przy czyimś nicku najbliższego wpisu (Warszawa). Będzie tam tylko dyskusja dotycząca tej grupy i łatwo doczytać wcześniejsze wpisy bez powielania pytań. Mało tego, akurat dzisiaj są tam też ważne informacje podane przez FF Jur.
To ja wiem, dlatego napisałam o Stowarzyszeniu, które zapewne ma jakieś procedury w takich przypadkach. Rok temu była podobna sytuacja w Lublinie z Wrotką i Ziutą, a Stowarzyszenie lub LTO (teraz nie pamiętam), podjęła decyzję o wejściu na komin, by zabrać jaja do dalszej inkubacji.
Wiadomo. Jest zdesperowana na przekazanie swoich genów, w dodatku po tylu nieudanych próbach zajęcia różnych miejsc w końcu znalazła chyba swoje miejsce na ziemi.
Dokładnie taka sama sytuacja jak w Lublinie w zeszłym roku... Kurczę bardzo Falce kibicowałam bo dziewczyna nie miała szczęścia do tej pory ale nie chciałam żeby tak zdobyła gniazdo... 😔
Apasz przyleciał okryć jajka, ale dość szybko Falka się pojawiła. Uciekł na kratę a potem skoczył na antenę. Falka porządki w gnieździe robiła i dołkowała w kilku miejscach. Obok jajek też i trochę je przesunęła. Potem na kracie coś pilnie śledziła. Odleciała ale szybko wróciła i skrzeczała nawołująco.
To procedury są zawsze takie same, niezależnie jaki komin. I zauważ, że pechowo zawsze coś się dzieje w weekend a to nie sprzyja w szybkości podejmowania decyzji.
Moje pytanie bazowało na analogicznej sytuacji z zeszłego roku z Lublina, gdy Wrotka przegrała walkę o gniazdo z Ziutą, a jednak jaja zostały zabrane z gniazda celem dalszej (niestety nieudanej) inkubacji.
Także dziękuję bardzo za ten wykład. Wystarczyło napisać "nie mam takiej wiedzy" lub "Stowarzyszenie raczej nie będzie ingerowało".