I co, zostawić jajo albo świeżo wyklute pisklę aby czekało w zimnie na powrót Czarta? Mając nadzieję że Czart wróci zanim maluch zamarznie? I że da radę je odchować? Nie. Zdecydowanie wolę aby młode, jeśli po tym wszystkim się szczęśliwie wyklują, miały ciepło i jedzenie i znalazły się jak najdalej od Lublina.
Gdyby jedno wykluło się np w nocy lub jutro przed zaplanowaną akcją,to może rzeczywiście mogłoby zostać przy Czarcie ...ale są inne osoby ,które się na tym naprawdę znają i to one podejmą właściwą decyzję.....
Aktualna informacja dotycząca sytuacji w gnieździe... https://peregrinus.pl/pl/peregrinus-forum/lublin/30874-sokol-wedrowny-pge-ec-lublin-2024?start=410#301504
Pewnie to najlepsza podjęta decyzja, ale jak nie zapytam to będzie mnie to męczyć, ponieważ nie znam się na sokołach. Gdyby tak zostawić normalnie jajka w gnieździe tylko przynosić jedzenie dla samca a potem dla pisklaków to by to przeszło czy raczej samiec by uciekł. Też nie wiem gdzie budka jest zamontowana. Przepraszam jeżeli to głupie pytanie
mógłby się przestraszyć i bać wrócić do gniazda. niech mnie ktoś poprawi, ale o ile dobrze pamiętam to w Koszalinie był Cieplik i raz zniknął na rok po tym, jak pojawił się tam człowiek, później ponownie zniknął po pojawieniu się człowieka przy gnieździe i nie wrócił do dzisiaj. Dzisiaj mieszka tam Brak Danych
niby dobrze, żal tylko biednego ptaka któremu jutro zostaną zabrane jajka i nie będzie wiedział co się stało. Dla niego to będzie drapieżnik co mu zabrał młode. Nie to że narzekam, to chyba najlepsze co można było dla nich zrobić. Fajnie że ktoś tam na górze nie przygląda się temu biernie. Dzięki za info
Dwa lata temu też zostały zabrane jajka Wrotce i Czartowi, bo były nie zalężone. A Wrotka siedziała i siedziała i tylko marnowała energię. Tutaj jest inna sytuacja, ale patrząc na to trzeźwo Czart też teraz traci energie na coś co nie ma dla niego szans na szczęśliwy finał. Lepiej zrobić tak, że trochę się postresuje ale ostatecznie dla jego zdrowia tak będzie lepiej.
Miasto jest normalne, a w każdym znajdziesz jakichś dewiantów (jak nie w tej to w innej dziedzinie) ale to nie znaczy, że wszyscy w danym mieście są tacy sami. Krew mnie zalewa na takie uogólnianie.
Bardzo o niego się martwię. Już tyle czasu nic nie jadł. Tak jak napisała Bożka, do bólu obowiązkowy. Inny już dawno by poleciał chociaż coś upolować dla siebie, a on trwa na tych jajkach. Dzisiaj cały dzień przepłakałam, już mi głowa pęka 😭
nie wiem ile to jeszcze potrwa, ale poleci na pewno ( są przykłady np. Ster z Gdańska, Astra ze Skierek), bo głód + isntynkt przetrwania go do tego zmuszą. Najgorsze co się może do jutra przytrafić ( jutro mają po południu zapaść jakieś decyzje), to klucie pisklęcia pod nieobecność Czarta
Eevik, akurat Wrotka w kwestii wychowania samca nie ma nic do powiedzenia. To instynkt każe mu pozostać. Wrotka już raczej nie wróci(jak bardzo chciałbym się mylić) i jeżeli będzie musiał wybierać, to wybierze własne przeżycie. Długo obserwuję sokoły, ale takiego przypadku na podglądach chyba nie było. Samotny samiec i dopiero co klujące się pisklaki.
O rety, dopiero przeczytałam co się dzieje.... Jesli Wrotka nie wróci, a obawiam się że tak właśnie będzie, to mam nadzieję że uda się chociaż uratować jej dzieci... Na pewno na akcję ratunkowa będą potrzebne fundusze. Wpłata to jedyne jak mogę pomóc.
W Kraśniku (tj. ok 45 km od Lublina) jest hodowca ptaków drapieżnych pan Grzegorz Laskowski. Można rozważyć przekazanie mu jajek do wyklucia i podchowania młodych a potem wsiedlić je w którejś z klatek reintrodukcyjnych.
To chyba byłoby lepsze niż podkładanie jajek w Puławach (taki pomysł padł w art. prasowym) i bezpieczniejsze niż transportowanie ich na dłuższą odległość. Nawet jeśli byłaby to odpłatna usługa to i tak chyba sporo tańsza niż zakup piskląt do wsiedlenia
Robiliśmy zrzutkę na Pegaza, Skalskiego i młode sokoły do Skawiny, i wiemy ile sobie hodowcy życzą za pisklę. Propozycja Amiki przemawia do mnie, koszty karmienia piskląt przez 2-3 tygodnie na pewno dałoby się rozwiązać
Inspe ja tylko pomysł rzuciłam, a jaka decyzja zostanie podjęta tego nie wiadomo. Zresztą może już jakaś zapadła, tylko my o tym nie wiemy. Jak na razie żadnych oficjalnych zbiórek na nie ogłaszano.
.... W takim ścisku były te biedne ptaki, klatki malutkie, widać, że ewidentnie cierpiały. Ktoś kto kocha albo chociaż lubi zwierzęta nie będzie im czegoś takiego robił. Dla nich to jest tylko biznes i nic więcej.
No właśnie jak byłam w zeszłym roku w Wałbrzychu to pan z Pecu, który tam nadzoruje gniazdo mówił mi, że okolica super, że nawet gołębnik jest blisko to mają na co polować. On taki zadowolony był, a moja pierwsza myśl to była: "tylko nie to" 🙁 W mojej miejscowości swoją siedzibę mają hodowcy gołębi. Kiedyś akurat natrafiłam jak mieli akcję wymiany czy sprzedaży gołębi....
to jest standard wśród całej tej zgrai, wystarczy wejść na youtube (...)rzy albo jakieś ich forum, momentami się przechwalają kto większe cierpienia zadaje sokołom/jastrzębiom. Patrząc po skali jakoś ciężko mi uwierzyć że to wyjątki
Żeby to były tylko ich fora, oni potrafią na grupach miłośników ptaków pisać jak to jastrzębie itp. to szkodniki i trzeba to wystrzelać. Rzut oka na profil takiego dewianta i od razu widać, że (...)rz. I co na to nasze prawo? Przecież da się takich ludzi namierzyć.
były już w Lublinie dochodzenia policji, wiemy jak to się skończyło. Jak Łupek zaginął była zrzutka, nie pamiętam, 10tys. się uzbierało? i wyszło to co zawsze. skoro z namierzeniem problem to jedyny sposób to odpowiednie regulacje prawne, już widzę jak uchwalają w parlamencie ustawę regulującą hodowlę gołębi. Można pisać do rzecznika praw zwierząt ale ja tam nie wierzę w nikogo z nich.
Podpinam się, ale dodam od siebie, że są to niebezpieczni ludzie nie tylko w stosunku do sokołów, ale również do ludzi, którzy źle mówią i piszą o nich i ich hobby.
Gołębniki są Wapiennej i na Dzierżawnej, okolice ul. Chemicznej i Abramowickiej... to tylko te o których wiem w pobliżu a na pewno jest ich dużo więcej.
maja caly spis 8 stron na stronie zwiazku hodowcow golebi, doslownie przed chwila patrzylem. ew. znajde jeszcze raz podrzuce link jak wroce do domu. sporo ich
Nie wiem, czy to wykonalne...., ale jakoś pasowałoby po wykluciu od dołu podgrzewać gniazdo, żeby młode nie pomarzły zanim czart wróci z polowania. Pogoda nie najciekawsza zapowiada się na najbliższy tydzień.
Dajcie spokój, wyobrażacie sobie teraz ingerowanie w gnieździe. To nie jest takie proste wyjść, zrobic coś i wyjść. Podgrzać ale jak, sorki ale trzeba troche wyobraźni. Dajcie działać tym co się znają. Czasami sie da, a czasami trzeba zostawic nature samej sobie. Pewnie sie wyleje na mnie ale trzeba trochę zrozumienia.
Oczywiście, że pomysł z podgrzewaniem kompletnie nierealny, ale pisanie "Dajcie spokój, wyobrażacie sobie teraz ingerowanie w gnieździe" też jest nie do przyjęcia. I jestem przekonana, że sugestia Twoja "trzeba zostawic nature samej sobie" też zostanie uznana za nietrafioną.
Na daną chwilę poszukiwania z dołu i z góry nie przyniosły żadnego rezultatu...przepatrzony cały komin, podesty, dachy mniejszych budynków, zakamarki na terenie...
Teoretycznie jutro ma się wykluć pierwsze jajo z lęgu Wrotki i Czarta mieszkających na kominie lubelskiej elektrociepłowni. Jednak obserwatorzy niepokoją się nieobecnością Wrotki. Gdzie jest sokolica?
W Dzienniku Wschodnim artykuł, wypowiada się pan Aftyka z LTO, twierdzi, że niepokoić się będzie można dopiero jeśli Wrotka nie wróci do jutra wieczorem. Jakoś mnie to nie przekonuje 😢 W razie najgorszego jest chyba rozważane podłożenie jaj w Puławach, ale czy się na to zdecydują? Tu cztery, tam pewnie też tyle?