Dzień dobry i taki musi być ruszam do Lublina po jajka i mam nadzieje ze wszystko będzie dobrze Transport to jest najmniejszy problem cała reszta operacji musi być dograna i o tym decyduje spora grupa ludzi Admim , zarząd ciepłowni i alpinista bo jak winda nie będzie działać to tylkoom zdevyduje czy wejdzie na komin na piechotę czy nie a to jest zależne od pogody i oby nie padał deszcz
Tak mi przykro, naprawdę wierzyłam że Wrotka wróci, w sumie wciąż nie wierzę, że może być inaczej,no bo jak... Moja przygoda z podglądaniem zaczęła się właśnie od Łupka i Wrotki, nawet nie chcę myśleć, że Wrotke spotkał ten sam los co jej partnera 😢
I co, zostawić jajo albo świeżo wyklute pisklę aby czekało w zimnie na powrót Czarta? Mając nadzieję że Czart wróci zanim maluch zamarznie? I że da radę je odchować? Nie. Zdecydowanie wolę aby młode, jeśli po tym wszystkim się szczęśliwie wyklują, miały ciepło i jedzenie i znalazły się jak najdalej od Lublina.
Gdyby jedno wykluło się np w nocy lub jutro przed zaplanowaną akcją,to może rzeczywiście mogłoby zostać przy Czarcie ...ale są inne osoby ,które się na tym naprawdę znają i to one podejmą właściwą decyzję.....
Aktualna informacja dotycząca sytuacji w gnieździe... https://peregrinus.pl/pl/peregrinus-forum/lublin/30874-sokol-wedrowny-pge-ec-lublin-2024?start=410#301504
Pewnie to najlepsza podjęta decyzja, ale jak nie zapytam to będzie mnie to męczyć, ponieważ nie znam się na sokołach. Gdyby tak zostawić normalnie jajka w gnieździe tylko przynosić jedzenie dla samca a potem dla pisklaków to by to przeszło czy raczej samiec by uciekł. Też nie wiem gdzie budka jest zamontowana. Przepraszam jeżeli to głupie pytanie
mógłby się przestraszyć i bać wrócić do gniazda. niech mnie ktoś poprawi, ale o ile dobrze pamiętam to w Koszalinie był Cieplik i raz zniknął na rok po tym, jak pojawił się tam człowiek, później ponownie zniknął po pojawieniu się człowieka przy gnieździe i nie wrócił do dzisiaj. Dzisiaj mieszka tam Brak Danych
niby dobrze, żal tylko biednego ptaka któremu jutro zostaną zabrane jajka i nie będzie wiedział co się stało. Dla niego to będzie drapieżnik co mu zabrał młode. Nie to że narzekam, to chyba najlepsze co można było dla nich zrobić. Fajnie że ktoś tam na górze nie przygląda się temu biernie. Dzięki za info
Dwa lata temu też zostały zabrane jajka Wrotce i Czartowi, bo były nie zalężone. A Wrotka siedziała i siedziała i tylko marnowała energię. Tutaj jest inna sytuacja, ale patrząc na to trzeźwo Czart też teraz traci energie na coś co nie ma dla niego szans na szczęśliwy finał. Lepiej zrobić tak, że trochę się postresuje ale ostatecznie dla jego zdrowia tak będzie lepiej.
Miasto jest normalne, a w każdym znajdziesz jakichś dewiantów (jak nie w tej to w innej dziedzinie) ale to nie znaczy, że wszyscy w danym mieście są tacy sami. Krew mnie zalewa na takie uogólnianie.
Bardzo o niego się martwię. Już tyle czasu nic nie jadł. Tak jak napisała Bożka, do bólu obowiązkowy. Inny już dawno by poleciał chociaż coś upolować dla siebie, a on trwa na tych jajkach. Dzisiaj cały dzień przepłakałam, już mi głowa pęka 😭
nie wiem ile to jeszcze potrwa, ale poleci na pewno ( są przykłady np. Ster z Gdańska, Astra ze Skierek), bo głód + isntynkt przetrwania go do tego zmuszą. Najgorsze co się może do jutra przytrafić ( jutro mają po południu zapaść jakieś decyzje), to klucie pisklęcia pod nieobecność Czarta
Eevik, akurat Wrotka w kwestii wychowania samca nie ma nic do powiedzenia. To instynkt każe mu pozostać. Wrotka już raczej nie wróci(jak bardzo chciałbym się mylić) i jeżeli będzie musiał wybierać, to wybierze własne przeżycie. Długo obserwuję sokoły, ale takiego przypadku na podglądach chyba nie było. Samotny samiec i dopiero co klujące się pisklaki.
O rety, dopiero przeczytałam co się dzieje.... Jesli Wrotka nie wróci, a obawiam się że tak właśnie będzie, to mam nadzieję że uda się chociaż uratować jej dzieci... Na pewno na akcję ratunkowa będą potrzebne fundusze. Wpłata to jedyne jak mogę pomóc.
W Kraśniku (tj. ok 45 km od Lublina) jest hodowca ptaków drapieżnych pan Grzegorz Laskowski. Można rozważyć przekazanie mu jajek do wyklucia i podchowania młodych a potem wsiedlić je w którejś z klatek reintrodukcyjnych.
To chyba byłoby lepsze niż podkładanie jajek w Puławach (taki pomysł padł w art. prasowym) i bezpieczniejsze niż transportowanie ich na dłuższą odległość. Nawet jeśli byłaby to odpłatna usługa to i tak chyba sporo tańsza niż zakup piskląt do wsiedlenia
Robiliśmy zrzutkę na Pegaza, Skalskiego i młode sokoły do Skawiny, i wiemy ile sobie hodowcy życzą za pisklę. Propozycja Amiki przemawia do mnie, koszty karmienia piskląt przez 2-3 tygodnie na pewno dałoby się rozwiązać
Inspe ja tylko pomysł rzuciłam, a jaka decyzja zostanie podjęta tego nie wiadomo. Zresztą może już jakaś zapadła, tylko my o tym nie wiemy. Jak na razie żadnych oficjalnych zbiórek na nie ogłaszano.