Muszę znowu iść. Aż żal odchodzi od komputera. Nie mogę się na nią napatrzeć. Wrotko kochana, dobrze, że wróciłaś. Takie mnie szczęście przepełnia, że aż brak słów ♥️♥️♥️
Wrotka gdybyś ty umiała mówić. Podłożyć jakiekolwiek jajka kurze na dwa trzy dni, aż się wyklują młode w inkubatorze i wyjaśni się może sytuacja z Ziutą, a potem oddać jej dzieci. To chyba oczywiste, że wrócą do niej, gdy okaże się że w okolicy i z nią jest OK
daleko mi do ekspertów-ornitologów, ale też mi się wydaje że dopóki nie wyjaśni się sytuacja między Wrotką a Ziutą to nie ma co maluchów oddawać, szczególnie że teraz mają najbezpieczniejsze warunki jakie się w ogóle da
Zgoda, ale podrzucenie jajek (sztucznych lub kurzych) byłoby bardzo wskazane. I to jak najszybciej, by Wrotkę utrzymać w fazie inkubacji. Jak nie będzie jajek może przestawić się na inny "tryb" i wtedy oddanie piskląt może być problematyczne.
Też zastanawiałam się nad tym jak w obecnej sytuacji gdzie mamy dwie walczące samice, podłożyć dopiero co wyklute pisklęta. Ale pomysł Gawi z jajami według mnie jest dobry. Nie powinno to zaszkodzić a może pomóc. Kwestia tylko tego, że znowu musiałby się pojawić człowiek w ich pobliżu.
Tak są podmieniane jajka u ptaków, np albatrosy, gdy zaczyna się klucie, idą do inkubatora, a rodzic siedzi na sztucznym jaju. Dostają pisklę już wyklute, Wysiadywanie na sztucznym nie pozwoli na wygaśnięcie instynktu rodzicielskiego
Raczej tych maluchów już nie dostaną, ale czy są szanse aby jeszcze w tym roku Czart z Wrotką mieli kolejne młode? Oczywiście jak wszystko z Ziutą zostanie wyjaśnione między nimi