To jest chore... tylu nas patrzy codziennie, co chwila czy coś upolowała, ile jej nie ma, czy z małymi ok i czy ona jest zdrowa. Martwimy się ze nie ma kolacji albo że nie wraca od godziny... przez jednego lub kilku debili ta sokola rodzina nie może się pięknie rozwijać tylko się tysiące osób modlą o jej bezpieczny sen i by małe dożyły do czasu opuszczenia gniazda. To jest takie nie sprawiedliwe co spotyka Wrotke
Oczywiście, że to jest chore. Ja jestem niemal przekonana, że ten zwyrol lub zwyrole jest/są tu z nami i ma/mają jeszcze uciechę, że wszyscy tutaj tak o Wrotke i dzieci drżymy. Ale wierzę, że to się jemu/im skończy. Fajnie napisała Kysza, wryło mi się wręcz to w głowe: "przełącz euforię na strach". Ojj i tak będzie, na pewno tak będzie:)
Ponowię pytanie: Czy istnieje możliwość żeby chociaż co drugi dzień podrzucać jej jakiegoś dorodnego kurczaka w miejscu z którego mogłaby zabrać i nakarmić maluchy?
Biedna przez człowieka tyle musi wycierpieć . Ciągle jest odbierany jej partner ,sama też walczyła z otruciem . Ile taki ptak musi wycierpieć by w końcu mieć te szczęście jak w innych gniazdach być we dwoje ...
Jest I drugi maluszek.
Tak dla wszystkich nowych FF. Szponek jest bratem Czarta i to był ostatni lęg Wrotki i Łupka ,Łupek też został otruty.
Wrotka sama wychowałam maluchy.
Boimy się , to fakt . Jednak to nic , w porównaniu do m.in Pani Kasi ( Sokole Oko) , która pisała że boi się od 5 lat 😭 to musi być straszne . Jaka ogromna siła jest we Wszystkich Was , którzy trwacie przy naszych Sokołach od tylu lat ♥️ dziękujemy !