Przyleciała. Ale się cieszą. Jednak przyleciała bez niczego. Dostała, że tak powiem "po pysku", bo nic nie miała. Rozejrzała się matka (albo ojciec - kto to wie), na koniec wystraszyła się i uciekła. Głodne małe są napastliwe (za wyjątkiem tego w narożniku, któremu jakby wszystko jedno). Dorosły osobnik nieco oberwał i uciekł. Małe muszą być mocno głodne.
On jest taki od momentu wylotu pierwszego ufolka, widać było, że trzymały się razem a teraz został sam bo ta dwójka starszakow przeważnie razem szaleje. Tak mi się wydaje 🥺🙂
Są wyraźnie zniecierpliwione brakiem kolacji. Wyglądają dorosłych, wychodzą daleko na rampę, wracają do budki i tak w koło. Za wyjątkiem tego ostatniego, który od jakiegoś czasu obstawia tylko narożnik. Może głoduje już od 2 dni, albo ma depresję, jak napisała Lea, bo przecież się rusza, ale pilnuje swojego konta.
Dwa dni temu szalały na balkonie. Wczoraj była nuda - nie wyszły pewnie nawet za próg i nawet w nocy były ospałe. Ciekawe co przyniesie dzisiejszy wieczór. Czy ktoś wie może co dzieje się z numerem 4 ? Wciąż na dachu, czy może już pod wieżą?
Wczoraj był silny wiatr w Liszkowie dlatego nie wyszły na balkon. Dzisiaj też jest tak słaba pogoda i pewnie też dzisiaj nie wyjdą. Jak jest brzydka pogoda to rodzice rzadziej przynoszą jedzenie, ponieważ Sowy polują słuchem, a każdy silny wiatr im to przeszkadza w nasłuchiwaniu
Pustułki pogoniły go do lasu. Nie wiadomo co dalej z nim. Aczkolwiek dostawy w budce od tego czasu coraz rzadsze więc może rodzice dokarmiają go w lesie.