Czajnik przyleciał z jedzeniem o 17:55 wszedł z nim do budki, dłuższy czas zapraszał a ona na dachu była. Na chwilę odleciała i znowu na dach wróciła, no to Czajnik z żarciem w szponach odleciał
Ale się działo jak mnie nie było. Rany, znowu ta Ziuta, coś jej się wrotkowskie gniazdo za bardzo podoba. Jest ładną sokolicą, ale niech już leci hen daleko, och.... Dziękuje dziewczyny za świetną relację, czytam dalej... Teraz patrzę na zdjęcia Amiki poniżej, trochę mnie to przeraża. Oby Wrotka dała radę. Ale się dzieje 😱
Tak, teraz zobaczyłam. Tak w ogóle to Ziuta już musiała się kręcić wcześniej, takie odnoszę wrażenie. Bo Wrotka już wcześniej wydawała się niespokojna, oboje latali jakby przeganiali intruza. Widocznie Ziuta sobie jeszcze tak mocno nie pozwalała, może trzymała się jeszcze na dystans. Ehh, niech leci sobie daleko. Nie życzę jej źle, ale niech Lublin zostawi w spokoju.