Przeglądając FORUM musisz zdawać sobie sprawę z faktu, że możesz natrafić na mało estetyczne lub drastyczne treści.
Z tego też powodu przeglądanie FORUM przez dzieci powinno odbywać się w obecności osoby dorosłej.
Z tego też powodu przeglądanie FORUM przez dzieci powinno odbywać się w obecności osoby dorosłej.
#322560
by Bożka
Please Log in or Create an account to join the conversation.
podróże, przyroda, natura, od 2019 roku podglądanie gniazd bocianów i sokołów (szczególnie jest mi bliskie w Lublinie na Wrotkowie), piesze przechadzki po Poleskim Parku Krajobrazowym, no i muzyka
Less
More
- 943 posts
- Thank you received 17195
A zanim jeszcze towarzystwo poszło spać - o 16.33 Wanda weszła na dwie minuty, na kontrolę do budki potem nadal przebywała na poręczy.
Po 17.24 kilka razy odlatywała i wracała - może chciała jeszcze jakąś "świeżyznę" przynieść dzieciom na kolację. Ale ani ona, ani chyba Czajnik nic nie upolowali, bo o 18.08 wróciła z kolejnego wylotu z resztą pozostałą po gołębiu, jedzonym na obiad. Maluchy podniosły alarm, potem chętnie jadły,
chociaż na początku stawiły się tylko dwa. Kolacja została rozdana w całości,
o 18.31 Wanda wyskoczyła na próg, a dzieci odprowadziły ją wzrokiem. Zaraz potem odleciała.
Kolacja cz. 1
Kolacja cz. 2
Dzieci zostały same i rozlazły się po budce .
Wróciła o 18.35, po czterech minutach wskoczyła na próg i obserwowała, jak jej pociechy stają się coraz bardziej mobilne - Pierwsze wędrówki .
Potem jeszcze pobyła jakiś czas na poręczy, a o 20.44 zaparkowała na progu, już na noc.
Po 17.24 kilka razy odlatywała i wracała - może chciała jeszcze jakąś "świeżyznę" przynieść dzieciom na kolację. Ale ani ona, ani chyba Czajnik nic nie upolowali, bo o 18.08 wróciła z kolejnego wylotu z resztą pozostałą po gołębiu, jedzonym na obiad. Maluchy podniosły alarm, potem chętnie jadły,
This image is hidden for guests.
Please log in or register to see it.
Please log in or register to see it.
chociaż na początku stawiły się tylko dwa. Kolacja została rozdana w całości,
This image is hidden for guests.
Please log in or register to see it.
Please log in or register to see it.
o 18.31 Wanda wyskoczyła na próg, a dzieci odprowadziły ją wzrokiem. Zaraz potem odleciała.
Kolacja cz. 1
Kolacja cz. 2
Dzieci zostały same i rozlazły się po budce .
This image is hidden for guests.
Please log in or register to see it.
Please log in or register to see it.
Wróciła o 18.35, po czterech minutach wskoczyła na próg i obserwowała, jak jej pociechy stają się coraz bardziej mobilne - Pierwsze wędrówki .
Potem jeszcze pobyła jakiś czas na poręczy, a o 20.44 zaparkowała na progu, już na noc.
-
"Serce bez marzeń jest jak ptak bez skrzydeł." /Suzy Kassem/
This message has attachments images.
Please log in or register to see it.
Last edit: 07 May 2026 01:26 by Bożka.
The following user(s) said Thank You
kleks
2026-05-07 08:52:34
raktoja
2026-05-07 12:22:48
awas
2026-05-07 14:21:11
Gawi
2026-05-07 05:53:13
anika
2026-05-07 09:17:36
Manta
2026-05-06 22:55:26
Iwona65
2026-05-07 10:27:45
Kysza 09
2026-05-07 04:15:27
elas59
2026-05-07 12:30:34
ewelin2212
2026-05-07 08:56:35
IzaEs
2026-05-07 07:26:14
Fryckowa2008
2026-05-07 19:09:37
evanelina
2026-05-07 04:25:43
#322571
by Manta
Please Log in or Create an account to join the conversation.
przyroda, ludzie
Less
More
- 2603 posts
- Thank you received 41383
Wanda w nocy zrobiła sobie krótką przebieżkę: 3:38 - 3:42 wybyła. Potem wróciła na próg i znowu zapadła w sen.
O 5:03 odleciała, zawołała przeciągle i w tej samej minucie zjawił się Czajnik ze starym skrzydłem. Wanda mu odebrała i zajęła się karmieniem. Niewiele mogła z tej resztki wyłuskać, ale i dzieci też nie były bardzo zainteresowane - miały nawet jeszcze coś w wolach po kolacji.
Wanda karmiła najpierw dwoje, potem dołączył trzeci, a po kilku minutach czwarty. Po 10 minutach karmienie się skończyło, Wanda poleciała.
O 5:16 odwiedził dzieci Czajnik. Z progu na nie popatrzył, zaraz zjawiła się samiczka, więc poleciał.
O 5:59 przyniósł na śniadanie jerzyka. Wanda wskoczyła do środka, prosto na maluchy, zaraz na poręcz, łup odebrała i z powrotem do budki. Czajnik jeszcze przez trzy minuty spod okna przyglądał się, jak Wanda karmi. Ona najpierw obsługiwała dwójkę, która ulokowała się pod ścianą z kamerą, potem druga para spod okna dołączyła i już komplet zajadał. Jerzyk poszedł w około 10 minut.
A tu o 6:22 Czajnik dostarczył następnego. Znowu został na poręczy na trzy minuty, żeby popatrzeć, co z łupem zrobi Wanda. A ona oczywiście dzieciom go podała. Karmiła znowu 10 minut, potem poleciała.
A za godzinę była następna dostawa. O 7:32 Czajnik dostarczył mały posiłek, już opiórowany. Został przez Wandę rozdzielony między dzieci w 8 minut.
O 9:50 znowu Czajnik wpadł w odwiedziny. Stał na progu i przyglądał się dzieciom, za kilka minut wykurzyła go swoim przylotem Wanda.
O 5:03 odleciała, zawołała przeciągle i w tej samej minucie zjawił się Czajnik ze starym skrzydłem. Wanda mu odebrała i zajęła się karmieniem. Niewiele mogła z tej resztki wyłuskać, ale i dzieci też nie były bardzo zainteresowane - miały nawet jeszcze coś w wolach po kolacji.
Wanda karmiła najpierw dwoje, potem dołączył trzeci, a po kilku minutach czwarty. Po 10 minutach karmienie się skończyło, Wanda poleciała.
O 5:16 odwiedził dzieci Czajnik. Z progu na nie popatrzył, zaraz zjawiła się samiczka, więc poleciał.
O 5:59 przyniósł na śniadanie jerzyka. Wanda wskoczyła do środka, prosto na maluchy, zaraz na poręcz, łup odebrała i z powrotem do budki. Czajnik jeszcze przez trzy minuty spod okna przyglądał się, jak Wanda karmi. Ona najpierw obsługiwała dwójkę, która ulokowała się pod ścianą z kamerą, potem druga para spod okna dołączyła i już komplet zajadał. Jerzyk poszedł w około 10 minut.
A tu o 6:22 Czajnik dostarczył następnego. Znowu został na poręczy na trzy minuty, żeby popatrzeć, co z łupem zrobi Wanda. A ona oczywiście dzieciom go podała. Karmiła znowu 10 minut, potem poleciała.
A za godzinę była następna dostawa. O 7:32 Czajnik dostarczył mały posiłek, już opiórowany. Został przez Wandę rozdzielony między dzieci w 8 minut.
O 9:50 znowu Czajnik wpadł w odwiedziny. Stał na progu i przyglądał się dzieciom, za kilka minut wykurzyła go swoim przylotem Wanda.
The following user(s) said Thank You
kleks
2026-05-07 08:52:26
raktoja
2026-05-07 12:23:01
awas
2026-05-07 14:21:48
Gawi
2026-05-07 10:31:13
anika
2026-05-07 09:18:03
Iwona65
2026-05-07 10:28:26
Bożka
2026-05-07 15:46:30
Kysza 09
2026-05-07 08:32:44
radan
2026-05-07 09:12:03
elas59
2026-05-07 12:30:22
ewelin2212
2026-05-07 08:57:51
IzaEs
2026-05-07 10:27:41
Fryckowa2008
2026-05-07 19:10:48
evanelina
2026-05-07 10:34:41
#322589
by Bożka
Please Log in or Create an account to join the conversation.
podróże, przyroda, natura, od 2019 roku podglądanie gniazd bocianów i sokołów (szczególnie jest mi bliskie w Lublinie na Wrotkowie), piesze przechadzki po Poleskim Parku Krajobrazowym, no i muzyka
Less
More
- 943 posts
- Thank you received 17195
Wanda weszła do budki, przeszukała podłoże, wyszła i poleciała. Potem było sporo wylotów i przylotów, krótszej i dłuższej nieobecności Wandy przy dzieciach. Zaraz po południu znów przeszukiwała budkę w poszukiwaniu resztek zdatnych do karmienia.
O 13.13 na podglądzie pojawił się gość - Pan Pustułka przysiadł na kilka chwil na daszku.
A o 13.23 zjawił się Czajnik z niewielką ptaszyną. Zaraz przyleciała Wanda i łup przejęła, a samczyk odleciał (ostatnio nie rzuca się w dół tylko swobodnie odfruwa w dal). Ptaszek został szybko rozkarmiony, a dzieci nie pojadły za bardzo.
O 13.33 Wanda znów poleciała, potem wylatywała i wracała na pusto. Po jednym z powrotów była w budce, dzieci zaczęły już niecierpliwie pokrzykiwać.
Gdy kolejny raz wróciła o 14.19, zaraz przyleciał Czajnik z łupem (chyba grubodziobem) przed wejście. Wanda łup porwała, wskoczyła do budki i zaczęła rozdzielać kęsy między maluchy. Tata nie odleciał, tylko przyglądał się karmieniu. Wanda skończyła, zaczęła przeciągłym głosem strofować samczyka. Potem jeszcze przemawiała do niego z progu i z barierki, aż Czajnik wziął łapy za pas i odleciał. Za chwilę, o 14.33 odleciała i Wanda.
O 13.13 na podglądzie pojawił się gość - Pan Pustułka przysiadł na kilka chwil na daszku.
A o 13.23 zjawił się Czajnik z niewielką ptaszyną. Zaraz przyleciała Wanda i łup przejęła, a samczyk odleciał (ostatnio nie rzuca się w dół tylko swobodnie odfruwa w dal). Ptaszek został szybko rozkarmiony, a dzieci nie pojadły za bardzo.
O 13.33 Wanda znów poleciała, potem wylatywała i wracała na pusto. Po jednym z powrotów była w budce, dzieci zaczęły już niecierpliwie pokrzykiwać.
Gdy kolejny raz wróciła o 14.19, zaraz przyleciał Czajnik z łupem (chyba grubodziobem) przed wejście. Wanda łup porwała, wskoczyła do budki i zaczęła rozdzielać kęsy między maluchy. Tata nie odleciał, tylko przyglądał się karmieniu. Wanda skończyła, zaczęła przeciągłym głosem strofować samczyka. Potem jeszcze przemawiała do niego z progu i z barierki, aż Czajnik wziął łapy za pas i odleciał. Za chwilę, o 14.33 odleciała i Wanda.
-
"Serce bez marzeń jest jak ptak bez skrzydeł." /Suzy Kassem/
The following user(s) said Thank You
awas
2026-05-07 19:27:30
Gawi
2026-05-07 16:37:01
anika
2026-05-07 17:33:27
Iwona65
2026-05-07 19:55:46
Kysza 09
2026-05-07 16:41:27
Fryckowa2008
2026-05-07 19:12:12
#322591
by Bożka
Please Log in or Create an account to join the conversation.
podróże, przyroda, natura, od 2019 roku podglądanie gniazd bocianów i sokołów (szczególnie jest mi bliskie w Lublinie na Wrotkowie), piesze przechadzki po Poleskim Parku Krajobrazowym, no i muzyka
Less
More
- 943 posts
- Thank you received 17195
Wanda wróciła po kwadransie, o 14.48, na pusto. Postała na poręczy, potem weszła do budki i zajęła się kamerkami. Potem poszukała sucharów, ale nic nie znalazła; dzieciaki krzyczały.
Później znów było kilka wylotów i przylotów, ostatnim razem nie było jej nawet 50 minut wtedy też przyleciała z niczym.
O 17.13 Wanda zaczęła przeciągle wołać, a za chwilę zjawił się Czajnik z takim łupem, że mieścił się w zamknętych szponach jednej łapy. Wanda odebrała to "co nieco" (Czajnik zaraz poleciał), w dwie minuty rozkarmiła i już była na progu.
O 17.21 przyleciała ze świeżym, nieopiórowanym szpaczkiem. W budce go najpierw skubała, potem rozdzielała między głośne dzieci. Zakończyła po około dziesięciu minutach. Jeden maluch znów męczył się z łapką dość długo, ale jakoś sobie poradził. Wanda wyszła na próg, a dzieci w kącie zasnęły.
Później znów było kilka wylotów i przylotów, ostatnim razem nie było jej nawet 50 minut wtedy też przyleciała z niczym.
O 17.13 Wanda zaczęła przeciągle wołać, a za chwilę zjawił się Czajnik z takim łupem, że mieścił się w zamknętych szponach jednej łapy. Wanda odebrała to "co nieco" (Czajnik zaraz poleciał), w dwie minuty rozkarmiła i już była na progu.
O 17.21 przyleciała ze świeżym, nieopiórowanym szpaczkiem. W budce go najpierw skubała, potem rozdzielała między głośne dzieci. Zakończyła po około dziesięciu minutach. Jeden maluch znów męczył się z łapką dość długo, ale jakoś sobie poradził. Wanda wyszła na próg, a dzieci w kącie zasnęły.
-
"Serce bez marzeń jest jak ptak bez skrzydeł." /Suzy Kassem/
The following user(s) said Thank You
awas
2026-05-07 19:27:39
Gawi
2026-05-07 19:03:51
anika
2026-05-07 17:33:42
Iwona65
2026-05-07 19:56:18
Fryckowa2008
2026-05-07 19:12:39
evanelina
2026-05-07 17:41:47
Moderators: dziuniek, Ciuciek
Time to create page: 0.514 seconds

