Wszyscy jesteśmy dziś rozgoryczeni, smutni, wściekli, zdruzgotani...ale trzeba nam wszystkim wiedzieć ze taka jest niestety natura - nieobliczalna. Też trafiłam tu w 2017 roku za Wrotką...i też krąży mysl by to zostawić...ale nie wiem..gdzieś w środku nadzieja❤️
Justa, zostań. Ja tu trafiłam na wieść o bestialskim zamordowaniu Czarta. Pokochałam Wrocię, jakby była moją wnusią. Serce mi dzisiaj pękło 💔, ale rozumiejąc prawa Natury, zostanę TU dla innych sokołów. Choćby dla Fiberów i ich adopciaka. Ziuty już nigdy nie polubię, ale zarazem rozumiem, bo zadziałało słynne prawo: solniejszy bierze wszystko. Ludzie też postępują okrutnie, choć kierują się rozumem. Dzikie ptaki, dzikie zwierzęta mają tylko, a może aż, instynkt, Szanujmy to, doceniajmy i próbujmy rozumieć.
NIe żegnaj, jest wiele innych ptaków i pisklaków. A Ziuta zrobiła to co instynkt jej kazał... Przykra sprawa, ale taka jest natura. Za chwilę będą inne pisklaki w tym gnieździe, i warto im towarzyszyć :)
Kopiuję wpis z FB z grupy FF od Potwornickiej: "Kochani FalcoFani Admin Stowarzyszenie Na Rzecz Dzikich Zwierząt Sokół choć był bardzo daleko, (są już obrączkowania w lasach i wsiedlanie ) wracając (choć miał do przejechania do domu 400 km) zajechał do Lublina i pomimo ryzyka wejścia po ciemku na komin, wszedł, żeby chociaż zabrać jaja, jeżeli maluch nie żyje bo może któreś uda się uratować, mała szansa ale warto spróbować, zawsze warto spróbować ratować życie 🙂 Nie złoście się na Ziutę ona też chciała mieć lęg, stoczyła uczciwą walkę o gniazdo. Wrotka to wspaniała sokolica, była z FF od początku i wszyscy ją kochają, może wyleczy rany i wróci do nas w następnym sezonie 🙂 Czekamy na dalsze informacje co z maluchem i jajami. https://www.youtube.com/watch?v=upsi4NtUVFg"
Niestety na terenie chronionym ciężko o "szybką" akcję. To też nie mogła być pochopna decyzja. Przykro jest okropnie. Do końca trzymała mnie nadzieja, że mały może jednak żyje.
Biedne maleństwa... Z jednej strony należałoby je uratować, i młodego i jajka, a z drugiej... młoda samica szuka terenu, a Wrotka już wiekowa. Ale szkoda potomstwa przy zagrożonym gatunku.
Jak się tak przyglądam to już nie bardzo daje oznaki życia. Niestety rano zjadł malutko ale to temperatura jest gorsza. A jajka po wczorajszym wychłodzeniu były raczej stracone. Smutne, taka jest natura
Udało mi się w końcu tu wejść... Nie wierzę w to co się dzieje.... Słabo mi jak tylko przeczytałam o tym na Facebooku.... Nie chcę wierzyć, że mamy powtórkę z zeszłego roku. Tylko teraz jest co innego, nie trucie przez człowieka, ale natura, nieobliczalna natura.... I ten kwilący maluszek.... To jest koszmar, chciałabym aby to nie była prawda....
Czy w takiej sytuacji, gdyby okazało się, że Ziuta przejęła gniazdo ale nie jest zainteresowana potomstwem a Czajnik sam też nie będzie w stanie ogarnąć to byłaby ewentualnie możliwość podjęcia decyzji o zabraniu tego pisklaka? Czy pozostaje już tylko obserwować?
Pustułka się po prostu broniła bo nie miała wyjścia. A walka między wędrusami o terytorium praktycznie zawsze jest jednopłciowa. Samica walczy z samicą a samiec z samcem. I walki o terytorium to też często są walki na śmierć i życie i niejeden sokół zginął w ten sposób
Admin Stowarzyszenie Na Rzecz Dzikich Zwierząt Sokół choć był bardzo daleko, (są już obrączkowania w lasach i wsiedlanie ) wracając (choć miał do przejechania do domu 400 km) zajechał do Lublina i pomimo ryzyka wejścia po ciemku na komin, wszedł, żeby chociaż zabrać jaja, jeżeli maluch nie żyje bo może któreś uda się uratować, mała szansa ale warto spróbować, zawsze warto spróbować ratować życie 🙂
Nie złoście się na Ziutę ona też chciała mieć lęg, stoczyła uczciwą walkę o gniazdo.
Wrotka to wspaniała sokolica, była z FF od początku i wszyscy ją kochają, może wyleczy rany i wróci do nas w następnym sezonie 🙂
Czekamy na dalsze informacje co z maluchem i jajami.
https://www.youtube.com/watch?v=upsi4NtUVFg"
Przykro jest okropnie. Do końca trzymała mnie nadzieja, że mały może jednak żyje.