Dziś rano Wanda długo spała na progu z głową w piórach.
4:09 - 4:41 wybyła, ale potem znowu drzemała w poprzedniej pozycji. Obserwowała jak maluchy machają skrzydłami czy podskubują suchara w kącie.
Dzieci popiskiwały, jeden uparcie obgryzał jej szpony
film
Kwadrans po siódmej przeciągała wszystkie członki.
A o 7:28 już odbierała od Czajnika pierwsze śniadanie.
This image is hidden for guests.
Please log in or register to see it.
Zaraz wskoczyła do budki i podała je dzieciom. Jadły w kącie przy oknie, potem Wanda przesunęła się blisko ściany, tak że tylko grzbiety było widać i słychać rozdzierające piski. Po 7 minutach już jerzyka nie było, a mama, spomiędzy swoich "wielkoludów", wypatrywała resztek.
This image is hidden for guests.
Please log in or register to see it.
O 7:37 Wanda odleciała, a maluchy zajęły stanowisko obserwacyjne w oknie.
This image is hidden for guests.
Please log in or register to see it.
I miały okazję oglądać, jak o 7:39 tata nadleciał z kolejnym jerzykiem, potem widać było przelot mamy i zaraz ona wylądowała pod oknem i łup odebrała. Dzieci jeszcze chwilę obserwowały tatę w powietrzu, czekając aż posiłek będzie gotowy. Jadła trójka z nich, jeden się ułożył za ich plecami, a kiedy jedzenie się skończyło, przypomniał mamie o sobie - zapiszczał i dziób wyciągnął.
Ona jeszcze połknęła jakiegoś suchara z kąta pod oknem i o 7:49 odleciała.