Udało się to tylko dlatego, że to nie komin i specjalne uprawnienia nie są potrzebne. ADMIN starał się od rana o pozwolenia, nr dowodów, jakieś kody na wejście. Przyjechał specjalnie Pan , który nas tam wpuścić musiał. Pierwornie po drodze mieliśmy ją zostawić w Fundacji Larus w Koszalinie, ale stan Emisi jest tak kiepski , że jedziemy bliżej ( a ja się wciąż oddałam od domu. A mąż nakazuje mi wspomnieć o swojej krzywdzie , bo miał inne plany na dzisiaj)