Elik jeszcze on z NDM nie z Kawęczyna jakbyś mogła poprawić 😉 bo ja się przez to wszystko pomyliłam pierwotne pisząc, było za rano i za dużo emocji 🙈 i widzę z na forum samo jest 😉
Przecież on nie wchodzi do gniazda ,nie ten etap ....boi się tych rozdartych białych pomponów ...jest w niezłym strachu ,to zapewne dla niego nowość ....oswaja się dopiero ....🤔🙂
Nie porównujmy ich do ludzi. Nie przypisujmy im cech ludzkich. One są wolnymi dzikimi ptakami rządzącymi się swoimi prawami, nawykami i cechami przypisanymi ich gatunkowi. My, jako ich miłośnicy i obserwatorzy możemy tylko je podziwiać i jeśli zajdzie taka potrzeba, pomagać im. To jesteśmy im winni.
Jeśli już tak zaczęliśmy uczłowieczać te wspaniałe, ale ciągle dzikie ptaki to zapytam: jak by się czuł mężczyzna - kawaler, zaproszony do domu kobiety gdzie nagle zobaczyłby jej trójkę małych dzieci o których istnieniu nie miał pojęcia? A do tego rozkrzyczanych i coś od niego żądających? A tak nawiasem, nie uczłowieczajmy tych ptaków. One są dzikie i niech takie pozostaną.
właśnie ten który (czy która) był w gnieździe odleciał, a ten drugi (czy druga) etapami zbliżał się z podestu, by wskoczyć na próg 🙂 zostawiłam włączone żeby dłużej popatrzeć, a wobec innych komentarzy to już nie wiem 🫢🙄
Był nasz adorator. Przyleciał pod koniec karmienia maluchów (około 18) i przysiadł poniżej cierpliwie czekając na Panią. Kiedy Pani pojawiła się na zewnątrz poderwał się do lotu i okrążył komin poczym ponownie przysiadł poniżej😃😃😃
Scenka sytuacyjna. Para przylatuje razem. Ona od razu zagląda do dzieci, on skromnie i grzecznie czeka na daszku. Mamcia chwilę się rozgląda w środku, ocenia wprawnym okiem stan zapasów, chwilę rozmawia z małolatami, po czym wychodzi. Chwilę rozmawia głośniej z partnerem (żeby dzieci słyszały ! 😃 ), potem dołącza do niego na daszku i już ciszej: - popilnuj małych, ja polecę po jedzenie i odlatuje.