Borowy nie tyle poszedł w świat, co został zepchnięty przez "ojczyma" z podestu; a zachowanie Wrotki, nieco odmienne niż dotychczas, każe przypuszczać, że jest poniżej i że jest dokarmiany przez matkę. Wcale bym się nie zdziwiła widząc go za kilka dni na podeście z powrotem.
Najpierw policzyłem młode, a potem zacząłęm czytać forum od góry. Myślałem, że Borowy po prostu odleciał, a tu taka niemiła niespodzianka. Po zepchnięciu Borowy po krótkim czasie opanował lot. Tylko teraz pytanie, czy po tym nie nastąpił kolejny atak Czajnika.
Borowy musi być gdzieś na kominie i przez to nie ma odczytu. Jak będzie latał to złapie słońce i zacznie nadawać. Na chwilę obecną pozostaje obserwacja na żywo.
A to nie jest tak, że nadajnik potrzebuje ileś tam czasu żeby się naładować? I też gdzieś mi wpadało w oczy, koś pisał, że zależy jak są ustawione odczyty. Tzn. co ile ma być sygnał nadawany, czy np. kilka razy dziennie czy tylko raz dziennie, a może nawet rzadziej?
Nie podaje się danych{ mapek) z telemetrii w tym samym dniu, dla bezpieczeństwa ptaków. Na krótkich dystansach, czy w trakcie chodzenia, może pokazywać błędne dane. Przerabiałam to u albatrosów. W trakcie lotu, było ok, podczas pobytu na ziemi i dreptaniu w pobliżu jednego miejsca, telemetria potrafiła pokazywać cuda wianki, np, nagły wylot.
hej, no weź, nie pierwszy wylot oglądasz. Nigdy nie wracały od razu. Czasem dopiero po kilku dniach. A na podglądzie było widać jak Borowy śmignął elegancko w stronę Zalewu.
Nawet na balkonie już nie można sobie posiedzieć w spokoju 😅