Pod Veoliowym kominem (17.30-19.30 ): Leniwie-Maltanka (jasne podbrzusze) kilka metrów obok budki czesała sobie piórka i tylko jeden temperamentny "młodzieżak" próbował (dość nieporadnie ) polowania na jerzyki -oczywiście bez sukcesu . No ale .....trening czyni mistrzem .
Pod Veoliowym kominem (17.30-19.10 ) : trening non-stop. Latała trójka , co by świadczyło , że co najmniej jeden z nich był "młodzieżakiem" . Ćwiczyły wzajemne podlatywanie do siebie z utratą prędkości (w lotnictwie to się nazywa "przeciągnięciem" } . Potem ćwiczyły temat p.t. - przepędzanie "intruza " na przykładzie pary kruków , które przypadkowo lądowały w ich rewirze. Inteligentnym krukom , to się bardzo nie spodobało i szybko (ale bez paniki ) odleciały.
Pod Veoliowym kominem : po 5 min. obserwacji sokoły powitały mnie z wielkim (sokolim) "przytupem". Z kier. NE w stronę komina leciało trzech "myśliwców" na pułapie ok. 100m . Jeden wrzeszczał , drugi trzymał łup w szponach , trzeci asystował . No i ok. 100m od komina prawie nad moją głową odbył się "sokołowo-kosmiczny " spektakl -przekazanie łupu w powietrzu ze szpona do szpona .Widoku i przeżyć opisać się nie da . Widok sokoła lecącego na "plecach " przez jakieś 5 sekund ze szponami skierowanymi ku niebu -powala. Potem był sokołowo-lotniczy air- show
W obrębie komina Veolii ponoć dużo się "dzieje ", a kamery tego nie widzą , dlatego jutro (po poznańsku mówiąc ) -bierę optyczne sprzęta i idę posokolić (bo jechać nie muszę ) pod Veoliowy komin - z ciekawszymi obserwacjami podzielę się .