Ehh chyba mamy kolejna ofiarę zatrucia, pustułka leży w kącie już od jakiegoś czasu. Min 2,5 godz. Pustułki są już na tyle duże że powinny sobie poradzić przy nagłym wylocie. Przykro patrzeć jak po kolei je tracimy.
Pozostala 4 w Wejherowie wyglada całkiem zdrowo. Dostają regularnie świezy pokarm, wiec ryzyko zjedzenia martwego rodzenstwa jest niewielkie. Został dzień do wylotu. Dadzą radę!
Jeśli piszesz o Wejherowie (a warto wspomnieć o czym piszesz bo na grupie Trójmiasto jest kilka gniazd) to ta pustułka właśnie wstała, otrzepała się i uprawia w najlepsze popołudniową toaletę ;)
Ona mnie pozytywnie intryguje. Jak jeszcze były nielotne, ona spała zawsze na stojąco w progu, a reszta rozwalona w budzie. I teraz też lubi posiedzieć na tym progu jak zaleci do gniazda
Niestety, obawiam się, że wszystkie gryzonie dostarczane przez rodziców są zatrute, po jakiejś deratyzacji, nie zutylizowane 😬 Rodzice po prostu zbierają je i karmią nimi młode. Chyba dobrze to się nie skończy. 😔😒