Młody nadal zawodzi w gnieździe, musi wykrzyczeć żale, że rodzice go biją, że krzyczą, że przemoc w rodzinie, a on tylko papu chce i miłości 😂 I nie płacić rachunków za własną chatę 😂
Ja troszkę z innej beczki, jakimś weteranem oglądania sokołów nie jestem i dopiero niedawno zorientowałam się, że Admirał, Kaszub, Gdynek i Szkwał to bracia z jednego lęgu z Gdyni (u Bosmana i Bryzy). Jestem pod wrażeniem, bo w lęgu była ich właśnie czwórka i każde przeżyło najtrudniejszy młodzieńczy okres i w dodatku każdego możemy obserwować w swoim gnieździe z kamerkami. Myślę, że to nieczęsta sytuacja, prawda?
W rytm darcia Kociewiaka popatrzyłam w cyferki i🙂: przy założeniu, że przeżywalność młodych w 1 roku życia wynosi 30% to przy 4 młodych w lęgu prawdopodobieństwo przeżycia 100% lęgu wynosi niecały 1% (0,81%). Przy 2 młodych w lęgu prawdopodobieństwo wynosi już 9%. Oczywiście przy założeniu, że przeżywalność każdego ptaka jest niezależna od siebie, a w przyrodzie tak nie ma, bo są gniazda dużo bezpieczniejsze od innych, mniej narażone np. na ataki drapieżników, lub deficyty pożywienia. Więc gniazdo w Gdyni (i chyba w ogóle gniazda w budkach na kominach) niewątpliwie należy do tych bezpieczniejszych, więc prawdopodobieństwo przeżycia całego lęgu w takich miejscach jest wyższe, niemniej rocznik 2019 z Gdyni jest niewątpliwie fenomenem🙂.
Jeżeli chodzi o przeżywalność jeszcze w fazie gniazdowania, to z tego co patrzyłam jakieś badania i statystyki były robione i są wyraźnie na niekorzyść skalno/drzewnych. Ale to był szybki przegląd po łebkach na razie.
Junior i Mikron, to 50% lęgu, Rafa i Sztorm (2020 r Gdynia) , to 50 % lęgu. Sztorm przetrwał pierwszy rok - 3.9.2021 widziany w Gdańsku Lotos. (dalsze losy nieznane)
Super, dowiedziałam się o kilku nowych dla mnie rodzeństwach z jednego lęgu 😀 ciekawe dla mnie jest jeszcze to, że w sumie niestety trochę z nich dosyć szybko zniknęło z oka kamer czy lornetek lub została potwierdzona ich śmierć, a czterej Pancerni (odpukać) świetnie sobie radzą już 7 lat i od kilku na wizji 😀 Z tego co czytam Kaszub i Szkwał na stałe zameldowali się już po roku (2020), a Gdynek i Admirał w 2023.
O! I podejrzewam, że 50% z nadrzewnego gniazda jest bardziej imponujące niż te z budki na kominie🤔. Ale nie wiem, jaka jest różnica w statystykach przeżywalności młodych w nadrzewnych do tych z budek.
Na pewno? Bo właśnie dokopałam się do badania z 2018 r., gdzie wykazano, że straty piskląt w lęgach już w fazie gniazdowej w gniazdach naskalnych/nadrzewnych w porównaniu do gniazd w budkach lęgowych były rzędu ok. 71% do ok. 12%. Nie doczytałam wszystkiego, więc nie wiem, jaka była metodologia, jaka próba, itp. Teraz nie mam już czasu, ale zagadnienie ciekawe. Do zgłębienia🙂
No zdecydowanie nieczęsta, jeśli nie w ogóle jedyna🙂. Przy tak niskiej przeżywalności młodych 100% sukces lęgowy jest już niezbyt częsty, a żeby na dodatek cały lęg miał parcie na szkło, to już w ogóle😉.
Dokładnie o to mi chodzi, w trakcie obserwacji zauważyłam, że bywały na wizji sokoły po dwa z jednego lęgu, ale nie kojarzyłam w ogóle takiej sytuacji, żeby były wszystkie CZTERY. I jak się zorientowałam, że ci panowie to bracia czworaczki, to szok odczułam. A jeszcze wszystkie wyprowadzają lęgi w gniazdach z kamerkami... to już w ogóle mega bonus 😆 I to nie są już takie świeżaki młodziutkie, tylko dojrzali panowie, którzy odchowali trochę swoich potomków.
Dlatego absolutnie uwielbiam każdego z "czterech muszkieterów" (Gdynka najbardziej, bo wybrał sobie najlepsze miejsce do życia😉) i kibicuję im z całych sił, żeby ich fenomen trwał jak najdłużej😊💪
Ja to też jestem dużą fanką Gdynka (i Afrodyty), bo mieszkam w Łodzi i mam niedaleko do komina, czasami podglądałam na żywo, ale nie długo, bo zwykle "przy okazji" 😆 Sentyment mam do lubelskich sokołów, bo oczywiście gwiazdy, ale i z Lublina się do Łodzi przeprowadziłam i lubelskie telenowele na kominie zawsze w moim serduchu ❤️