I już chyba standardowo, Czajnik na jajkach, Wanda na swoim miejscu na podeście, teraz patrol okolicy czyni, było rozciąganie skrzydeł i nóg oraz toaleta. Ćwierkają z Czajnikiem.
Coś chyba robią na kominie. i tłuką się Wanda się przestraszyła i uciekła. Czajnik przyleciał po kilku minutach, ale też chwilę stał i nasłuchiwał, zanim usiadł na jajkach. Teraz wreszcie usiadł, ale cały czas nasłuchuje co tam się dzieje i nerwowo się rozgląda.
I tego trochę nie mogę zrozumieć, bo przecież pracownicy wiedzą, że trwa sezon lęgowy, więc powinni ewentualne "remonty" robić poza nim (nie piszę o sytuacjach awaryjnych, wymagających natychmiastowej naprawy). W Tatrach podczas sezonu lęgowego sokołów i orłów zamykane są drogi wspinaczkowe, które znajdują się w pobliżu gniazd, a tutaj nie widzę czegoś takiego. W innym gnieździe, (nie pamiętam teraz którym) zaraz po zniesieniu jaj, panowie też się zapuścili do budki, gdzie było słychać na wizji parę "urw" I "wujów".
O 14.31 Wanda przyleciała na podest z jedzeniem. Kilka minut pogadała z Czajnikiem i odleciała ze zdobyczą. Nie wiem, czy to jedzenie było dla Czajnika, ale nie chciał, bo mu głupio było, czy jak 😂
oj ten Czajnik, przyleciał ze sporym posiłkiem, stanął przed oknem, kusił Wandzie, ta z jajek zeszła poleciała. On za nią ale nie dał papu , bo Wandzia po minucie wróciła na jajka.