Zdecydowanie mama, która ma pierwszy raz pisklaki. Dopiero się uczy dobierać porcje (czasami daje za duże) i trafiać do dzióbków (nieraz źle trafia w dziobek, albo obija o główkę, czy celuje jakby na oślep). Zdarzyło jej się "karmić" na pusto, albo sama przełknęła, a chciała podać maluszkowi. Jakoś się wyrobi, chociaż ten długi zakrzywiony dziób trochę jej też chyba przeszkadza (ma nieco dłuższy niż z reguły sokoły mają).
Gdyby Czajnik przyniósł porządnie przygotowane jedzenie nie byłoby problemu. Ona nie ma jak tego sama zrobić, bo na maluszki musi uważać i dlatego tak się pulta.