Wg mnie nie było wcale tragicznie, do dzióbka coś tam trafiło, samicy wcale nie idzie najgorzej, a i maluch chyba ciut silniejszy, niż przy pierwszej próbie karmienia ok. 12.57 bodajże, wtedy padał zupełnie.
Kiwaczki już tak mają, że z trudem utrzymują głowę w pionie lub przewracają się na plecy lub ustawiają się tyłem do karmicielki. Będzie dobrze, maluch się wzmocni, samica doszkoli. A tak w ogóle to przez pierwszą dobę pisklę nie musi nic jeść, korzysta jeszcze z zapasów z jajka
To teraz wrzucę link z czymś, co widziałam już sporo wcześniej. Co myślicie o tym jajku po lewej (obecny pisklak widoczny po prawej)? https://zapodaj.net/plik-gUEOCq6FDU
Mama nie ogarnia, że to już przed chwilą próbowała wsadzić małego do skorupki ;) czekamy aż Veolio zobaczy potomka i może wyjaśni Bosej co się wydarzyło 😅
Ja mam nadzieję chociaż na dwójkę, obawy mam co do tego pierwszego jajka, które długo leżało niezaopiekowane, choć w sumie u Werwy było podobnie, a jest czwórka.
Tak, ale nie ma postępu w kluciu. Nie widzę, żeby samica pomagała,nie turla jajkiem. Nie zagląda, a jajko nie "szczeka". Trzeba przypomnieć, że Poznań ma najtrudniejszą sytuację, przez tego intruza który był w początkowej fazie, jeszcze gdy składane były jaja. Wtedy były całą dobę jaja bez grzania. Potem to 4 jajo, które było" zlane" lub "zmunifikowane." Czarno to widzę.
O tej godzinie, co na screenie, pięknie słychać pisklę. Co do braku postępów, to nie wiem od kiedy ten pip jest, bo ja wczoraj pisałam, że się kluje, ale później okazało się, że jajko rano mnie omamiło ;) https://zapodaj.net/plik-vXkE80OLqZ
Ale numer, Velio przyszedł na zmianę o 7.33, przejął jajka z mocno zaawansowanym kluciem jednego, a po godzinie nie wpuścił samicy na jajka z powrotem, chyba sam chce dopilnować klucia.
W końcu ją jednak wpuścił, samiczka przychodzi na zmianę co godzinę, niemal jakby z zegarkiem na łapie ;) A jajko tym razem było tak obrócone, że niewiele było widać, choć rano wyglądało to na bardzo bliskie klucie.