Rozdaję wszystkim wirtualną melisę -🌱🌿🌱wszystko będzie dobrze, wszystko będzie dobrze, Wanda po prostu obserwuje gniazdo z zewnątrz czy jest bezpieczne i obca samica odleciała. Tego się trzymamy!
Przez jakiś czas słychac było skrzeczenie, nerwowe, ale nie widać było Wandy. Tak jakby krążyła wokół gniazda. Potem na kratce usiadł jakiś sokól, ale na sekundę, zaraz potem odlecial. Nie zdażyłam zrobić screenshot. Może ktoś nagrywa non-stop to zerknie.
Nie uważam, żeby należało pochopnie przypisywać stowarzyszeniu „zaniedbanie”, zanim pojawią się wystarczające dowody. Działania na rzecz dzikich zwierząt same w sobie obarczone są niepewnością i ryzykiem. Niemniej to wydarzenie jest bez wątpienia bolesnym ostrzeżeniem: przypomina wszystkim zespołom zajmującym się obrączkowaniem, że muszą stale weryfikować swoje procedury – czy stres u ptaków został zminimalizowany, czy istnieją wystarczające plany awaryjne uwzględniające różną wrażliwość poszczególnych osobników. Opierając się na ogólnych zasadach etologii i zarządzania dziką przyrodą, chciałbym podzielić się kilkoma refleksjami: Konieczność obrączkowania i związane z nim ryzyko idą w parze. Nieobecność Czajnika przez 32 godziny to sygnał wymagający uwagi, ale nie musi oznaczać katastrofy. Zachowania dzikich zwierząt bywają nieprzewidywalne – niektóre osobniki są po prostu bardziej wrażliwe od innych. W takiej sytuacji to nie stowarzyszenie powinno być lżone, a raczej potrzebuje zrozumienia ze strony społeczeństwa. Rozumiem, że wasz gniew bierze się z głębokiej miłości do sokołów – i to jest godne szacunku. Ale miłość powinna przekładać się na racjonalne wsparcie i konstruktywną kontrolę, a nie na destrukcyjne ataki. Jeśli jeden wypadek zniweczy zapał całego zespołu ochrony przyrody, ostatecznie ucierpi na tym znacznie więcej sokołów.
Warto jednak zauważyć, że całą tę falę oburzenia napędza głównie jedna grupa osób, która najwyraźniej uznała to gniazdo za swoją wyłączną „własność”. Problemem wydaje się być przede wszystkim fakt, że obrączkowania nie przeprowadziła osoba z ich środowiska. Mam wrażenie, że gdyby sytuacja wyglądała inaczej, reakcje byłyby pełne zachwytów i pochwał. Nikt by nawet na to uwagi nie zwrócił.
Wygląda na to, że tamta grupa funkcjonuje głównie dzięki komentowaniu i powielaniu treści innych osób, ponieważ sama nie wnosi zbyt wielu własnych, wartościowych materiałów.😆
Nasunęła mi się pewna refleksja skoro jedna z Pań tak konsekwentnie buduje narrację o rzekomym zaginięciu Czajnika, to czy zdecydowała się chociaż sprawdzić teren pod kominem, aby zweryfikować, czy faktycznie go tam nie ma? Czy może łatwiej jest podsycać niepotrzebne spekulacje i siać ferment?
Nie chcę interpretować tego jako różnicy zdań wynikającej z przynależności do różnych grup... Moja uwaga skupia się wyłącznie na faktach. Faktem jest, że zakładanie obrączek sokołom wędrownym nieuchronnie wiąże się z pewnym poziomem zakłóceń. Możemy jedynie w jak największym stopniu minimalizować ryzyko.
Właśnie obserwując zachowanie Czajnika, czy to dwa lata temu w spotkaniach z małymi, czy to w kontakcie wzrokowym z kamerkami, można przypuszczać, że to sokół bardzo wrażliwy, bojaźliwy. Możliwe, że właśnie ta sytuacja - brak piskląt w gnieździe i brak możliwości ich karmienia - spowodowała, że trzyma się na razie z dala od budki. Jednak ufam, że gdzieś tam jest i jeszcze go zobaczymy ... 💖
Czajnika jak nie było tak nie ma ehh. Jak nie wróci to mam nadzieję że ta sytuacja zainicjuje zmiany w sposobie obrączkowania żeby było jak najmniej inwazyjne dla zwierząt i nie robione pod uciechę gawiedzi.
Jak edukować ludzi, jak edukować dzieci nie pokazując im żywego stworzenia? Na manekinach sokoła wędrownego? Na maskotce? Taka edukacja prowadziłaby do tego, że każdy ptak w powietrzu to byłby sokół albo każdy sokół to byłby gawron. Poza sezonem obrączkowania ginie masa sokołów, bo też mają wrogów w powietrzu, bo rozbijają się o wysokie budynki, bo wpadają w druty sieci elektrycznej, bo toczą "bratobójcze" walki. To też wszystko wina Stowarzyszenia i osób obrączkujących? Okazuje się, że połowa Polski to lekarze potrafiący leczyć a teraz jeszcze będziemy mieli znawców sokołów i mistrzów ich obrączkowania. Opamiętajcie się wszyscy i nie poddawajcie się jątrzeniu jednej osoby.
Tak z ciekawości - czyli jeśli wszystko było super to zniknięcie Czajnika nie ma żadnego związku z tym obrączkowaniem, wywiadami, kamerami i całym show na dole? I nawet po "normalnym" obrączkowaniu na wysokości, na kominie, rodzice ptaków uciekają?
Nie uciekają w sezonie lęgowym. Obrączkowanie nic tu nie ma do rzeczy. Takich obrączkowań było już setki. Jeżeli sokół przestaje się pojawiać to może oznaczać przegraną walkę o gniazdo, kontuzję, zderzenie z wysokim budynkiem, rażenie prądem i niestety, trzeba to napisać jeżeli chodzi o Lublin, celowe otrucie przez człowieka itp. itd.
Lub intruza w okolicy. My widzimy mały ułamek terenu i gniazdo w środku, Czajnik może siedzieć gdzieś w zasięgu „wzroku” jego wzroku i wszystko kontrolować.
Na PKiN również, można mnożyć przykłady, ale po co w sumie jak ci nieprzekonani będą nadal nieprzekonani. Wiedzą lepiej i ich domeną jest hejt i sianie fermentu.
Tak, z kamerami i wywiadami. Sama na takim byłam (nie w Lublinie) i nic złego się nie stało. Dzikie zwierzęta są doskonale przystosowane do krótkiego i intensywnego stresu. Będą to przeżywać jeszcze wielokrotnie w swoim ,życiu (nie tylko przy obrączkowaniu ale całe dzikie życie to jest stres i walka o przetrwanie). Także takie obrączkowanie to jest nic przy np. walce o gniazdo z intruzem. Nigdy nic się nie stało po żadnym obrączkowaniu i proszę nie siać dezinformacji i fermentu. Po za tym Czajnik wczoraj przyleciał z jedzeniem jak już młodych nie było w gnieździe. Zaraz po nim Wanda, oboje byli nad wyraz spokojni, pamiętam to, bo akurat pisałam o tym do znajomej, że są super opanowani. Także obrączkowanie i zniknięcie Czajnika to czysty przypadek.
Przecież nie sieję dezinformacji i fermentu tylko dopytuję. Ciekawi mnie również podejście: "tak było zawsze, więc to niemozliwe" i "nigdy się to nie wydarzyło, więc to niemożliwe". Unikam kwantyfikatorów "nigdy" i "zawsze" jeśli nie mam wystarczających dowodów. Bo może się zdarzyć ten pierwszy raz.
Jeżeli Czajnik był tak wg piszących spanikowany obrączkowaniem to co robił w gnieździe? Podczas nieobecności młodych? Spokojnie stał z łupem a nawet go podskubywał. Ignorancją byłoby twierdzić, że nie słyszał ani nie widział co się dzieje na dole, wzrok sokoła jest wręcz legendarny a i słuch ptaki mają wyśmienity. Obserwując jego zachowanie w gnieździe, jakiejś paniki nie widziałam. Możliwe że jest intruz na terenie, może tak bardzo oczekiwana Chmielowa
Dwa lata temu jak był podgląd techniczny na Wołomin, Szponek też kilka dni się nie pokazywał. Jeden z doświadczonych ff powiedział że samce tak czasem mają. Ejber w tamtym roku zniknął na 2 dni z tego co pamiętam. Nie panikujmy. To że poprostu zgrało się to z obrączkowaniem to nic nie oznacza..
Tu mogło się wydarzyć dosłownie wszystko, uraz, walka czy intruz? Nie koniecznie obrączkowanie, przecież już gdy zabrali młodzież wrócił do budki,a napewno nie umknęło jego uwadze to że ktoś się się tam kręci bo niezły hałas był
Nie zainicjuje. Raczej nie należy się spodziewać, że ktokolwiek z uczestników wczorajszej imprezy przyjmie do wiadomości, że zaginięcie Czajnika jest efektem działania człowieka. Na Ff niewygodne posty są usuwane.
W tym roku prawie połowa gniazd straciła co najmniej jednego rezydenta. Po co pisać, że Stowarzyszenie ma z tym jakikolwiek związek, przecież wiadomo, że nie. Rozmawiamy o tym jednym konkretnym przypadku, można więc przypuszczać, że Czajnik przestraszył się dużej grupy ludzi i hałasów, które normalnie nie mają tam miejsca. I jeśli istnieje cień szansy, że zaginięcie czajnika można powiązać z tym wydarzeniem, to warto na przyszłość stosować procedury mające rzeczywiście chronić te ptaki.
Usuwane, dodatkowo użytkownicy są nazywani bambikami. W takim sytuacjach ciężko o "racjonalne wsparcie i zrozumienie ze strony społeczeństwa " dla stowarzyszenia. Sprawą zainteresowali się lubelscy radni, sporo ludzi, którzy dotąd wspierali stowarzyszenie finansowo zaprzestali tego.
Skąd to wiesz? Masz wgląd w sprawozdanie finansowe? Bo akurat od wczorajszej akcji przestali wspierać ...Ty powielasz tylko jakieś niesprawdzone informacje. To stowarzyszenie to nie tylko Lublin, ale cała Polska. Myślę, że spokojnie da sobie radę bez radnych z Lublina. Dawało sobie radę jeszcze zanim były kamery i grupki na Facebooku, więc poradzi sobie również teraz. Kto ma wesprzeć to wesprze 🙂
A czy ci radni są znawcami sokołów i coś wiedzą o tych ptakach, czy też ich ogarnął owczy pęd nakręcany przez guru i chęć zaistnienia? Jak łatwo manipulować ludźmi, podsycać nienawiść i obrzucać błotem ludzi, którzy sokołami zajmują się już chyba 30 lat. Nic dziwnego, że społeczeństwo polskie jest tak podzielone w kwestiach politycznych i gospodarczych skoro nawet obrączkowanie sokołów i pisanina samozwańczego guru może doprowadzić do takiej sytuacji. Podziwiam tych, co dopiero dowiedzieli się o istnieniu takich ptaków a już wydają opinie i osądzają ludzi zajmujących się sokołami od 30 lat. Sami "znafcy".
Niestety, nie wiem czy się znają na sokołach, podejrzewam że swoje zdanie opierali na relacji telewizyjnej z przebiegu obrączkowania i wywiadach do kamer podczas tegoż.
a później sieją dezinformacje, że są nieczuli bo to myśliwi a nie ornitolodzy, że to przez nich min sokół wędrowny wyginął...gdyby zapoznali się z historią powstania stowarzyszenia, początkiem jak do tego doszło, kto zapoczątkował reindrukcje sokoła to może mieli by inny podgląd na to wszystko...czy można było zrobić lepiej, trudno powiedzieć, ale stowarzyszenie odwaliło od 2002r kawał solidnej roboty już nie wspomnę o wcześniejszych działaniach bo innych ludzi którzy zapoczątkowali ową działalność i nie można tego zaprzepaścić
Bez różnicy kto obrączkuje wg mnie ale robienie z tego show i przedłużanie pobytu piskląt poza gniazdem jest złe. Obrączkowanie sprzed 2 lat nie podobało mi się tak samo jak obecne, zbędne dręczenie zwierząt dla kilku zdjęć i traktowanie ich jak zabawki, to jest normalne wg was? Dla mnie nie ale może jestem zbyt empatyczny, nie wiem :)
Też nie jestem za tym, ale w tym roku i tak ilość osób była niewielka. Poza tym były cztery pisklęta do zaobrączkowania, zważenia, pobrania krwi - to też zajmuje trochę czasu.
To, że Czajnik jeszcze nie wrócił do gniazda też mnie bardzo smuci ... Ale nie wiem, czy dobrze rozumiem - też masz pretensje, jak wielu innych, do Stowarzyszenia za przeprowadzenie obrączkowania? Przecież odbyło się się podobnie i w podobnym czasie do tych, przeprowadzanych przez LTO. Wtedy też byli dziennikarze, a poza tym również widzowie. Pisklaki były brane do rąk, jak w czasie obrączkowań w innych gniazdach. A, że na trawie - a w leśnych gniazdach to na czym są obrączkowane? Czy jeśli maluchy byłyby wyjęte z gniazda przez LTO, to nie mogłoby się zdarzyć, że któreś z rodziców nie wróci?
A czy ktoś z lubelskich FF był pod kominem? Wszyscy wiemy, że życie sokołów toczy się głównie poza gniazdem i fakt, że Czajnik nie pokazał się pod kamerą przez dobę nic nie musi znaczyć i może ktoś go zaobserwował...?
..tak właśnie działa tzw. psychologia tłumu 🤔 ktoś to rozdmuchał, wyolbrzymił, zastosował nadinterpretację , zmanipulował tabuny rozhisteryzowanych, kanapowych pseudofanów .....w tłumie ludzie często zatracają indywidualność, przejmują dominujące emocje grupy ...I to jest smutne , jak ludzie łatwo temu ulegają .....
Tu się nie zgodzę, albo się ma indywidualność albo nie. Obecne czasy odmóżdżają ludzi. Nawet nie chce im się czegoś poczytać, przeanalizować, potocznie mówiąc, użyć mózgu
Poczułam to na własnej skórze jak na FB odpisałam jednej pani (profil chyba jakiejś gazety albo stacji z Lublina, już nie pamiętam), że takie akcje mają walor edukacyjny oraz, że dzikie zwierzęta są doskonale przystosowane do krótkiego ale intensywnego stresu, że taki stres towarzyszy im całe życie i się z nim spotkają jeszcze nie raz w swoim dzikim życiu. Nooo to zostałam zjedzona na żywca można powiedzieć. Mało tego, tyle obraźliwych epitetów poleciało w moją stronę, że chyba przez całe życie tak nie zostałam w chamski sposób potraktowana. Po mnie to akurat spływa, bo nie mają dla mnie znaczenia słowa i to tym bardziej obcych osób, ale to pokazuje dokładnie to co dziewczyny piszecie. Histeria została nakręcona do granic możliwości. Nawet nie wiem w sumie dlaczego, jakby to było takie pierwsze obrączkowanie, ale to jest już ente takie obrączkowanie i nigdy nikomu nic się nie stało. Czajnika nie ma i to jest już bardzo niepokojące, ale to jest zupełny zbieg okoliczności, że to się stało zaraz po obrączkowaniu. Jak on nie wróci, a już mi się zaczyna słabo robić jak o tym pomyślę, to Stowarzyszenie zostanie zjechane w każdy możliwy sposób, bo wszyscy zwalą winę na obrączkowanie.
A ja się obawiam, czy aby (......)rze się nie uaktywnili i po raz kolejny nie zrobili swojego show w czasie obrączkowania ..na straty przeznaczyli kilka (......) i......
Myślę, że dla Pani strata sokoła w tym gnieździe jest bardziej dotkliwa, niż dla innych zaglądających tu osób. Jest to niezwykle przykra sytuacja. Czajnik mógł zaginąć każdego dnia, jednak nie ma go od wczoraj.
Czy ktoś może mi podpowiedzieć jak wziąć udział w konkursie? Tam gdzie jest żeby wpisać swoje propozycje to nie mogę nic napisać jakby nie aktywne te okienka
nie wiem, mnie też dziś zdziwiło, że nie mam możliwości zaproponowania imienia. Moja pierwsza myśl była, że ktoś się zalogował na moje konto i podał za mnie propozycję...