W Tczewie Lusesita karmi. Jaka była bitwa o jelitko 😂 całą czwórka rozciągnęła je na długość i się przepychała, aż w końcu dwóch z brzegu oderwało po kawałku, a ci w środku zostali z jednym, wciągając jak spaghetti w kierunku dzioba rodzeństwa 😆 ostatecznie wyszło z tego coś jak przeciąganie liny i wzajemne wyciąganie sobie z gardła 😂 w końcu udało się, że jelitko pękło i oboje zjedli swój kawałek 😆
To była Bursztynka. Potem przyleciał samiec i do niedawna siedział w progu. Wczoraj wieczorem też się tak wymieniały siedząc albo w budce, albo na poręczy podestu.