Żeby wejść na komin, potrzebna jest zgoda zarządcy obiektu (czasem to zakład chroniony) i co najmniej dwóch "alpinistów" (wymogi BHP). Kazdy z nich musi posiadac aktualne badania, , doświadczenie przy pracach tego typu i czas. Niemal wszyscy działają w stowarzyszeniu w ramach wolontariatu. A jak napisała kolorowadama3 do tego jest długi weekend. Sprawa na pewno będzie zbadana w miarę możliwości.
Może też chodzić o problem związany z wejściem na teren gdzie znajduje się gniazdo. Nikt nie wejdzie sobie ot tak, a jest długi weekend. Zresztą byle kto też nie może sobie wejść na taką wysokość.
Podejrzewam, że boją się że jak człowiek zbliży się do budki to wystraszy pozostałe młode, które jak domniewam siedzą na kracie. Mogłyby spaść a nie są chyba jeszcze gotowe do lotu.
Witam, dzisiaj po godz. 11,00 przyleciała do gniazda MPEC nasza Zazamka, weszła do gniazda a po kilku minutach przyleciał do niej do gniazda jakiś młody sokół jeszcze puszkiem na grzbiecie i bez obrączek. Wszedł do gniazda zabrał jakiś kawałek jedzenia i odleciał. Czy ktoś może wie kim jest ten nowy przybysz.😀
Dokładnie, bardzo dużo było ( i jest nadal) gróźb w ostatnim czasie kiedy to Wrotkowo stało się bardziej medialne. Komentarze okropne nie tyczą się tylko Lublina. Oczywiście też dorzucę się jeżeli będzie taka możliwość.
W ubiegłym roku, chyba w Gdyni, jedna z młodych też odeszła w gnieździe. Tam po badaniach jako winowajcę podano jakąś bakterię. Możliwe, że i tu taki tryb będzie. Tylko wiadomo, na wszystko trzeba czasu i pozwoleń.
Po prostu nie wie co ze sobą zrobić. Jest pierwszy raz w takiej sytuacji w życiu i instynkt nie jest w stanie mu podpowiedzieć, że nie powinien zbliżać się do ciała ze względu na ryzyko zarażenia. Więc po prostu robi to co zwykle robią sokoły po wylocie młodych: dołkuje i robi porządki.