9:00 śniadanko i bitwa o śniadanko. Przyniosła mama myszę, próbowała karmić, jeden porwał i poszedł w kąt, matka próbowała mu ją zabrać, co się nie udało bo pozostałe zaczęły ją dziobać i wrzeszczeć, więc ta zrezygnowana opuściła pomieszczenie 😃
20:40 akcja była. Ten najmniejszy jadł w całości jakąś myszę, zaciął się w połowie tak, że tylne nogi i brzuch myszy wystawały, pozostałe próbowały mu wyrwać tą myszę, ten najgrubszy przeciągnął za myszę malucha w drugi róg budki i mu ją wyjął (chyba dobrze), potem maluch ciągle przytrzymywał ją łapą, inne wyrywały, ten nie dawał za wygraną, po ciężkiej walce jednak reszta się podzieliła jedzeniem i mały też coś tam dziobnął 🤔😀
Oby wyszedł na swoje mój najulubieńszy gałgan. Dobrze, że jest waleczny, mimo swojej postury. Natomiast ostatnimi czasy, karmienie jest dla mnie bardzo stresujące 🫢🙄😁