Czajnik przyleciał z jedzeniem o 17:55 wszedł z nim do budki, dłuższy czas zapraszał a ona na dachu była. Na chwilę odleciała i znowu na dach wróciła, no to Czajnik z żarciem w szponach odleciał
Ale się działo jak mnie nie było. Rany, znowu ta Ziuta, coś jej się wrotkowskie gniazdo za bardzo podoba. Jest ładną sokolicą, ale niech już leci hen daleko, och.... Dziękuje dziewczyny za świetną relację, czytam dalej... Teraz patrzę na zdjęcia Amiki poniżej, trochę mnie to przeraża. Oby Wrotka dała radę. Ale się dzieje 😱
Tak, teraz zobaczyłam. Tak w ogóle to Ziuta już musiała się kręcić wcześniej, takie odnoszę wrażenie. Bo Wrotka już wcześniej wydawała się niespokojna, oboje latali jakby przeganiali intruza. Widocznie Ziuta sobie jeszcze tak mocno nie pozwalała, może trzymała się jeszcze na dystans. Ehh, niech leci sobie daleko. Nie życzę jej źle, ale niech Lublin zostawi w spokoju.
A to nie są resztki jakiegoś pokarmu co jadła? Wydaje mi się że wróciła z takim dziobem i piórkami przy szponach po 16tej jeszcze przed tym zamieszaniem. Układała też wole. Mam nadzieję, że to to a nie efekty potyczki...
Byłaby zestresowana i w bólu. A latała zdrowo, żwawo, z włączonym turbo. Obejrzałam w kompie zrzuty i nie ma też pewności. Na kolażu Amiki wygląda to jak mięcho, a na środkowym jak dziura. Ale może to tylko przyschnięty już kawałek mięsa się przykleił. Ale na pewno dziób nie byłby tak uszkodzony, żeby mięso jej tam wypruło
No właśnie od tamtej pory do gniazda się nie zbliżyła tylko na daszku siedziała albo na króciutko wylatywała i tam wracała. Na noc do gniazda jak na razie nie przyszła a ostatnio przecież tam sypiała